Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Zmiana Serca w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Kwiecień 2015


Królowa Pokoju15
Istnieje kilka miejsc w świecie w których niektórzy ludzie w życiu, otrzymują „znak” z konsekwencjami  na zawsze. U ludzi którzy zdecydują się na kontakt z takim miejscem, ożywa w nich wszystko, co wydawało się że jest schowane w ich sercach na zawsze.

Następnie osoby te odzyskują życie pełne radości, pogody ducha i celu. Zaczynają rozumieć przyczyny po co żyją, skąd  przyszli i dokąd mają dojść. Biorą swe życie w swoje ręce z wigorem. Odkrywają pokłady miłości w swoim życiu, które przez próby i trudności życia zostały zakopane. Osoby te  czują się jakby od  nowa narodzonymi, a nawet inni wokół nich widzą i są świadomi, że coś się zmieniło w ich życiu.

Miejscem, które jest „naznaczonym” gdzie  miliony ludzi doświadczyło tego znaku, tych konsekwencji  nazywa się Medjugorje. Różni się od innych miejsc tym, że jest tam obecna Matka Boża którą nie każdy widzi, jednak efekty i korzyści Jej obecności prawie wszyscy zbierają. Ona  mówi tam do  naszych serc i manifestuje się w sposób osobisty dla każdego z nas.

W Medziugorju odkrywamy, że ta Matka, Królowa Pokoju, chce wejść w nasze życie. Z tego powodu, mówi do nas: „Drogie dzieci, przyjmijcie  mnie do  swojego życia, bo pragnę obdarzać moją miłością każdego z was.”
Królowa Pokoju zaprasza nas, prosi nas by Ją przyjąć, a my tak słabo odpowiadamy. W ankiecie zadeklarowało się ponad 100 osób do wyjazdu na pielgrzymkę. Teraz gdy zostało do wyjazdu niewiele ponad miesiąc zapisało się i wpłaciło zaledwie kilkanaście osób.  Przez nieprzemyślane decyzje wprowadzono mnie w błąd. Zarezerwowane hotele, autokary i wszystko trzeba odwoływać. Co zrobić aby udało się skompletować cały autokar? No choćby ze 40 osób.  Czasu jest bardzo mało bo maksymalnie do 8 maja muszę  odwołać rezerwację hoteli.
Proszę o pilne zgłaszanie się na maila osób które zadeklarowały że pojada na pielgrzymkę. Proszę to uczynić w ciągu 7 dni.
Kolejna propozycja to niech się zgłaszają osoby które nigdy nie były w Medjugorje i nie stać ich na opłacenie pelnych kosztów. Osoby te niech w komentarzu w dóch zdaniach przedstawią się  tj. imię , miasto, co na codzien robi. Innych czytelników proszę o zastanowienie się nad dofinansowaniem konkretnej osoby z imienia. Proponuję dofinansowanie  400 zł. Tak więc trzeba być w stanie zapłacić 950 zł.
Przykładowa zgłosi się w komentarzu Kasia ( musi ona być w stanie wpłacić 950 zł) . Dawid pod komentarzem pisze że on Kasi wpłaca 400 zł.  Dyskusja pod wpisem tylko związana z pielgrzymką.  Inne komentarze proszę pod wpisem „wolna dyskusja”

Orędzie z Medziugorje, 25. czerwiec 1996r. – XV rocznica objawień
„Drogie dzieci! Dziś dziękuję wam za wszystkie ofiary, które w tych dniach Mi złożyliście. Drogie dzieci, wzywam was, abyście się otworzyli i zdecydowali na nawrócenie. Wasze serca, drogie dzieci, nie są jeszcze otwarte na Mnie, dlatego więc ponownie wzywam was, abyście się otworzyli w modlitwie na Ducha Świętego, gdyż On pomoże wam przemienić wasze kamienne serca z w serca z ciała. Drogie dzieci, dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie i że zdecydowaliście się pójść ze Mną ku świętości.”

To wtedy 25 czerwca 1996 roku na naszym pielgrzymkowym filmie pojawiło się mimo dnia pełnego zachmurzenia piękne serce. Cud nigdzie nie zgłoszony. Pojawiło się Serce na niebie. Na filmie można zobaczyć od minuty 2:40.

 

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 9 Comments »

4 blogowa pielgrzymka do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Grudzień 2014


Medjugorje2

 

„Drogie dzieci: Gdybyście wiedzieli, jak bardzo was kocham, płakalibyście z radości. Kiedy ktoś staje przed wami i o coś prosi, dajecie mu to. A Ja stoję przed tyloma sercami, ale one pozostają zamknięte. Módlcie się aby świat przyjął moją miłość.”

.

.

Program pielgrzymki DO MEDJUGORJE:
Termin 20 czerwiec –   28 czerwiec 2015

Koszt 230 EUR + 500 zł

DZIEŃ 1  –   20.06.2015
– Wyjazd pielgrzymów z Lublina o godz. 4:00 z Placu Zamkowego. Przejazd przez Rzeszów do Miejsca Piastowego  gdzie będzie Masz święta.
* Przejście graniczne w Barwinku i wyjazd z kraju
* Przejazd przez Słowację , Węgry(Budapeszt) do Chorwacji na nocleg w    Ludbergu.
* obiadokolacja w hotelu.
DZIEŃ 2:
* Odjazd po śniadaniu z Ludberga do Medjugorje około godz. 8:00
* Przyjazd do Medjugorje około godz.15:30.  Zakwaterowanie , obiad.
* Uczestnictwo w nabożeństwie wieczornym o godz. 18:00.

W POZOSTAŁE DNI:
– Codzienny wspólny różaniec, wieczorna msza św. i nabożeństwo międzynarodowe
– Po mszy świętej Adoracja Najświętszego Sakramentu.
– Udział w spotkaniu z widzącymi ( w miarę możliwości) z kapłanami z parafii i innymi osobami z Medjugorje.
– Udział we wszystkich spotkaniach zorganizowanych przez parafię w Medjugorje
– Wyjazd nad  Adriatyk – Makarska Riviera (należy zabrać stroje, olejki, kapelusze, ręcznik, tenisówki do wody i    aparaty fot.).                                                                                                                                                                                              –  Wyjazd  nad wodospady Krvavica. ( zabieramy stroje kąpielowe)

DZIEŃ 8– 27.06.2015
* Wyjazd powrotny z Medjugorje
* Przejazd do Ludbergu kolacja i  nocleg ( Być może zmienię miejsce noclegu na Budapeszt)

DZIEŃ  9 – 28.06.2015
* Przyjazd do Polski w godzinach wieczornych
———————–

20140623_105606
Trasa przejazdu:  Polska – Słowacja – Węgry – Chorwacja – Bośnia i Hercegowina

Uwagi praktyczne: Należy zabrać ze sobą latarkę, suchy prowiant. W Medjugorje kupujemy za euro, dolary i złotówki.

Świadczenia:
* Opieka duchowna – jedzie z nami ksiądz katolicki
* Ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków
* 8 obiadów i 8 śniadań
* Autokar z klimatyzacją
* 8 noclegów – w tym 2 w drodze do i z Medjugorje  (hotel 3 gwiazdkowy) oraz 6  w Medjugorje  Hotel 3 gwiazdkowy).

.
Ważne ! w Medjugorje cały autokar śpi w jednym hotelu a nie w pensjonacie.
Propozycja jest dla wszystkich, podróż jest wygodna z noclegami w drodze.
Ilość miejsc 46. Po zapisaniu się 46 osób przyjmuję zapisy na listę rezerwową.

Każdy kto chce wpłacić część złotówkową kosztów pielgrzymki pisze do mnie maila w którym podaje swoje dane jak:

-imię i nazwisko , data i miejsce urodzenia, numer paszportu lub dowodu osobistego, pesel, oraz datę ważności paszportu lub dowodu osobistego.

Kto chce wpłacić dar pieniężny dla tych którzy chcą pojechać ale nie stać ich , też pisze maila z prośbą o podanie numeru konta i decyzją dla jakiej konkretnej osoby mają być przeznaczone środki pieniężne jeśli taka jest wola.

Zapisy na maila – nkallegro@gmail.com ( po napisaniu maila otrzymasz numer tel do mnie oraz numer konta gdzie trzeba wpłacić zaliczkę.)
Wpłacamy część złotówkową 500 zł a część walutową zbieramy dopiero w autokarze.
Jak zawsze chcemy wziąć kilka osób które nigdy nie były w Medjugorje bo nie mają na to pieniędzy. Zachęcam do wpłat osoby którym się trochę lepiej wiedzie w życiu na rzecz tych osób które nie mają środków.

DROGIE DZIECI. DZIĘKUJĘ ŻE ODPOWIEDZIELIŚCIE NA MOJE WEZWANIE.

============

 

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , | 30 Comments »

Technologia śmierci stworzona przez człowieka odwróci się przeciwko niemu i nie będzie on w stanie jej kontrolować!

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Kwiecień 2015


Orędzie z 20 kwietnia 2015  godz. 07:50 przekazane dla Dobrego Pasterza

Pilne wezwanie Boga Ojca do ludzkości

Ludu Mój, niech Mój pokój i błogosławieństwo będzie z wami.
Energia jądrowa będzie plagą ludzkości, wkrótce ziemia zadrży i wszystkie elektrownie jądrowe stworzone przez człowieka ulegną destabilizacji, wyjdzie z nich promieniowanie, którego naukowcy tego świata nie będą w stanie kontrolować. Poprzez promieniowanie łańcuchowe zanieczyści atmosferę planety sprowadzając tragiczne konsekwencje dla ludzkości. Technologia śmierci stworzona przez człowieka powróci do niego, a on nie będzie w stanie jej kontrolować.

Śmierć przyjdzie do wielu miejsc ziemi, powietrze planety będzie skażone a nauka człowieka nie będzie w stanie nic zrobić. Moje Stworzenie zbuntuje się przeciwko człowiekowi za jego znęcanie się i nadużycia; promieniowanie zniszczy całe regiony, a Moje dzieci będą cierpieć mutacje, ptaki umrą wraz ze stworzeniami morskimi a ziemia wyda tylko złe owoce.

Zbliża się wielki głód, taki jak był w czasach Egiptu, pojawią się szkodniki i nieuleczalne choroby, które zdziesiątkują większość ludzkości. To technologia śmierci będzie odpowiedzialna za ukaranie człowieka.

Ludu Mój, duma i żądza władzy królów tego świata rozpęta wojnę a wraz z nią śmierć i spustoszenie. Mówię wam, że jeśli nie zainterweniuję, człowiek tych czasów zniszczyłby Moje stworzenie: biedna jesteś Jerozolimo, gdyż twoi synowie i córki pójdą na wygnanie i wiele z nich umrze w drodze przez pustynię! Pieczęcie zostały już złamane i wszystko co jest napisane spełni się jak zostało to ogłoszone Danielowi. (Daniel 12: 9,10). Sąd narodów już ma się rozpocząć, Jeźdźcy Mojej Sprawiedliwości przemierzają już ziemię ze wschodu na zachód, z północy na południe. Kto będzie w stanie przetrwać dni Mojej Sprawiedliwości?; ludzie prawi i szczerego serca będą jedynymi, którzy będą w stanie przetrwać.

Kobiety Jerozolimy, zaintonujcie pieśni żałobne i obleczcie się w wory, bo wojna jest blisko i wasi mężowie mogą nie powrócić! Ay, Ay, Ay, to lament córki Syjonu, która płacze i jęczy bez pocieszenia, poniżona i zhańbiona! W czasie wielkiej próby, ludzi będzie mniej niż złota Ofiru.

Ludu Mój, obudź się ze swojego letargu, ponieważ królowie tego świata przygotowują się do wojny; już są gotowe konie i latające ptaki ze stali; wszystko jest gotowe i zaplanowane by rozgrabić Moje Stworzenie i zdziesiątkować ludzką populację. Pokój ludzkości ma się ku końcowi. Módlcie się, pośćcie i czyńcie pokutę Ludu Mój, aby Mój sprawiedliwy gniew nie zniszczył tej niewdzięcznej i grzesznej ludzkości aby przeżyli to oczyszczanie ci, którzy jutro będą Moim Narodem wybranym. Tak więc przygotuj się Ludu Mój, gdyż okrzyk wojenny już jest słyszalny; Zwerbujcie się Moi waleczni i zaintonujcie pieśni zwycięstwa, bo dni waszej wolności są blisko.

Wasz Ojciec, Yhave, Pan Narodów.

Dajcie poznać Moje przesłanie całej ludzkości.

Posted in Orędzia Dobrego Pasterza Enocha | Otagowane: , | 3 Comments »

Prawdziwa genealogia Dudy

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Kwiecień 2015


„Przeszłość mojej rodziny to typowe losy dobrych Polaków z różnych grup społecznych” – mówi Andrzej Duda. Postanowiliśmy to sprawdzić. Dotarliśmy do dokumentów, zdjęć i historii rodzinnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie…

Duda3Jan Duda i Janina Milewska poznali się w czasie studiów. Dzisiaj są profesorami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jan, ojciec Andrzeja, miał wątpliwości, czy wiek 21 lat uprawnia go do podjęcia tak poważnej życiowej decyzji jak małżeństwo. Zasięgnął więc rady swojego ojca Alojzego, a ten odparł mu: „Pytanie nie brzmi: czy masz odpowiedni wiek, lecz czy poznałeś odpowiednią kobietę. Jeśli tak, to się żeń”. Dziadka Andrzeja Dudy charakteryzowała prosta ludowa mądrość. Jan Duda podobną mądrość i dobroć odnalazł również w swoim teściu Nikodemie Milewskim. Obie rodziny łączyło wiele, przede wszystkim podobne podejście do życia.

Po mieczu

Alojzy Duda, dziadek Andrzeja, był – według przekazów rodzinnych – prawnukiem osadnika wojskowego w Łącku niedaleko Nowego Sącza. Podczas poszukiwań genealogicznych natrafiliśmy na akty metrykalne, zdające się potwierdzać tę informację. Na cmentarzu parafialnym w Łącku udało się nam odnaleźć grób rodziców Alojzego – Jana i Rozalii, pradziadków Andrzeja, a w księgach parafii Zabrzeż – akt urodzenia dziadka Andrzeja. Z aktów tych dowiadujemy się, że był on synem Franciszka i Rozalii Kałużny. Odnalezienie aktu ślubu Franciszka Dudy z 1868 r. pozwoliło na ustalenie dalszych pokoleń rodziny. Jan Duda – ojciec Franciszka – jest najstarszym znanym przodkiem Andrzeja w linii męskiej.

Według przekazów rodzinnych Jan Duda, urodzony w czasie zaborów na Śląsku, służył w wojsku austriackim. Po latach służby otrzymał spory kawałek ziemi właśnie w Łącku. Była to rola trudna, położona na przełęczy i usytuowana najwyżej we wsi. Rozciągał się stamtąd wspaniały widok. Jan o przezwisku „Bławat”, od noszonego za uchem kwiatka, jako jedyny we wsi umiał czytać, często więc siadywał z sąsiadami na ławeczce przed domem i czytał im na głos artykuły z gazet. Według proboszcza z Zabrzeża Józef Duda, drugi syn Jana, był człowiekiem niezwykle aktywnym, udzielającym się społecznie.

Doprowadził m.in. do wybudowania mostu na Dunajcu. Był doskonałym konstruktorem i w obejściu swojego domu wykonał wiele inżynierskich usprawnień.

Jan miał jeszcze dziewięcioro innych dzieci. Niestety, pięcioro najmłodszych zmarło w czasie zarazy w 1905 r. Wówczas ksiądz poradził mu, aby nadał nowo narodzonemu dziecku imię patrona młodzieży i studentów – św. Alojzego Gonzagi. Alojzy po skończeniu czerech klas szkoły powszechnej został wysłany „do terminu” na praktykę kuśnierską. Jego pierwszy mistrz jednak nie traktował go dobrze i zwyczajnie głodził. Uciekł więc od niego do Nowego Sącza. W 1942 r. poznał swoją przyszłą żonę Kingę Rams i rok później ożenił się z nią. Pochodziła z patriotycznej, góralskiej rodziny z okolic Nowego Sącza i Czarnego Dunajca. Jej ojciec Adam Rams wykonywał drobne prace usługowe w okolicznych wsiach, a matka Katarzyna Majka uprawiała skromne poletko.

W 1943 r. rodzina Dudów przeżyła tragedię wojenną związaną z bratem Alojzego – Franciszkiem. Złożył on przysięgę w AK i walczył na Podkarpaciu. Oddział został zadenuncjowany i rozbity w obławie urządzonej przez gestapo, a nieliczni pozostali przy życiu partyzanci ujęci. W trakcie śledztwa Franciszek nie wydał nikogo i zginął zakatowany w więzieniu w Tarnowie. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Po kądzieli

Rodzina Milewskich, matki Andrzeja, także służyła krajowi zarówno w Powstaniu Listopadowym i Styczniowym, jak i w okresie I i II wojny światowej. Do AK należeli Nikodem, dziadek Andrzeja, oraz jego rodzeństwo. Nikodem Milewski w swoich obszernych pamiętnikach spisał wszystko, o czym dowiedział się z licznych przekazów na temat przeszłości rodziny.

Ród Milewskich wywodzi się z centralnej Polski. Najstarszą znaną osobą jest Grzegorz Milewski, inwalida wojenny, który w 1816 r. poślubił Mariannę Siewierską. Co ciekawe, akt ślubu został sporządzony w miejscowości Piątek, która obecnie jest geometrycznym centrum Polski. Według pamiętnika, teść Grzegorza był wojewodą siewierskim. Z aktu wynika jednak, że ojcem Marianny był Paweł Siewierski, ekonom. Jej matką była natomiast Zofia Dzierzbicka z parafii Modlna, gdzie właścicielem dwóch wsi był Szymon Dzierzbicki, wojewoda łęczycki. Szymon Dzierzbicki urodził się ok. roku 1720, mógł więc być dziadkiem Marianny. Jest bardzo prawdopodobne, że właśnie o niego chodzi w pamiętniku.

Grzegorz Milewski był typowym ówczesnym szlachcicem, jak wielu innych zubożałym po rozbiorach. Wąsaty, średniego wzrostu, uwielbiał dzieci, jeździł na karym koniu, był patriotą i duszą towarzystwa.

Jako weteran wojskowy był szanowany przez właścicieli ziemskich. Czy, jak czytamy w pamiętnikach, pochodził z Białostockiego, gdzie miał dwór – trudno zweryfikować. W Giecznie mógł być rezydentem, a może sam nabył w okolicach jakiś folwark. Dziewiętnastowieczny „Herbarz szlachty sieradzkiej” podaje, że był posesorem w miejscowości Socha.

Rodzinne dramaty

Grzegorz miał trzech synów – Nikodema, Leona i Ignacego, który po Powstaniu Listopadowym wyemigrował do Włoch, został księdzem, a następnie został wysłany do Ameryki.

Leon, syn Grzegorza, podobnie jak ojciec zajmował się administracją i doglądaniem dóbr właścicieli ziemskich. Los okrutnie go doświadczył: stracił dziesięcioro dzieci, które umierały zaraz po urodzeniu. Za namową miejscowego proboszcza wystawił więc kapliczkę na skrzyżowaniu dróg. Kolejne urodzone potem dzieci, Helena i Aleksy, przeżyły. Leon prawdopodobnie wziął udział w Powstaniu Styczniowym i zmarł wkrótce po jego upadku. Dzieci pozostały pod opieką stryja Nikodema. Niestety, w 1876 r. w majątku pojawił się rosyjski generał Szulgin. Majątek tak mu się spodobał, że na jego mieszkańców rzucono podejrzenie o udział w spisku i majątek skonfiskowano.

Sąsiadem rodziny Milewskich był Stanisław Kowalski, ojciec św. Faustyny, która właśnie tam, w rodzinnej miejscowości, doznała pierwszych objawień Jezusa Miłosiernego.

Córka Leona, Helena, wcześnie wyszła za mąż i wyprowadziła się do Warszawy. Gdy rodzinny majątek został skonfiskowany, jej brat przeniósł się do stolicy. Aleksy był dobrze wykształcony, a zaprzyjaźniony gospodarz wyuczył go także ślusarki, zdobył więc konkretny zawód. Dzięki temu łatwo znalazł pracę w zakładach w Pruszkowie. Poznał tu młodą wdowę, Joannę Mrozowską, córkę weterana Powstania Styczniowego, organisty. Aleksemu i Joannie urodziło się czworo dzieci, z których Nikodem jest dziadkiem Andrzeja Dudy.

Imię Nikodem wydaje się zresztą w rodzinie Milewskich charakterystyczne: np. Nikodem Milewski w połowie XVIII w. był proboszczem w Nasielsku, a inny – ekonomem w Mniewie.

Dziadek Andrzeja Dudy, Nikodem Milewski, urodził się w 1894 r. Uczył się w szkole kolejowej w Pruszkowie. W 1914 r. rodzice zostali ewakuowani do Charkowa, a następnie do Petersburga. Tam Nikodem wcielony został do wojska rosyjskiego. Zdezerterował ze 117 p.p. w Smoleńsku i dostał się do Petersburga, gdzie zmienił dokumenty. Zdał maturę w Polskiej Macierzy Szkolnej w 1917 r. Po wybuchu rewolucji rodzina wróciła do Warszawy.

Tam, już jako student, w Rembertowie w 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego i wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Służył w Zarządzie Kwatermistrzowskim i kierował elektrownią wojskową. Ukończył Kurs Oficerów Gospodarczych w stopniu podchorążego. W roku 1922 został zwolniony z wojska w celu dokończenia studiów. Do 1939 r. pracował w Urzędzie Statystycznym. Był wielbicielem Marszałka Piłsudskiego, człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej i wielkiej mądrości życiowej.

W czasie II wojny światowej wiele osób z rodziny Milewskich doświadczyło tragicznych losów. Matka Nikodema została wywieziona przez Niemców i jej losy do dzisiaj są nieznane. W 1940 r. zmarła na gruźlicę siostra Stefania. Brat Nikodema, Wiktor, walczył w partyzantce w województwie radomskim. Pod koniec wojny zaczął chorować i zmarł w 1949 r. Syn Nikodema, Lech, jako szesnastolatek walczył w Powstaniu Warszawskim. Osadzony w obozie koncentracyjnym w Mauthausen dożył wyzwolenia w 1945 r.

Po wojnie Nikodem ożenił się. Z tego małżeństwa urodziła się m.in. córka Janina, inżynier chemik. Dzisiaj Janina Duda z domu Milewska, podobnie jak jej mąż Jan Duda, są profesorami. Oboje, jak wielu Polaków, noszą w sobie historię przeszłych pokoleń, walki o wolność ojczyzny i trudnych, nieraz tragicznych losów.

Źródło: niezalezna.pl

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: | 39 Comments »

Wolna dyskusja

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Kwiecień 2015


komor3

Europosłowie PO poparli przymusowe przyjmowanie setek tysięcy Islamistów przez Polskę

Jak twierdzi RMF FM, eurodeputowani rządzącej w Polsce partii, Platformy Obywatelskiej, zgodzili się na to, aby podzielić się napływem Islamistów z Afryki. Oznacza to, że będziemy musieli utrzymać hordy emigrantów z naszych podatków. Ludzie ci nie przyjadą przecież do pracy tylko po pieniądze.

 

Wielokrotnie pisaliśmy na tych łamach, że w Europie trwa obecnie wielka wojna cywilizacji. Jedną z jej oblicz jest trwająca nieprzerwanie inwazja na Europę zwana eufemistycznie „problemem z imigrantami”. Okazuje się, że przybyszów z Afryki jest zbyt dużo. Mówi się nawet o dwóch milionach uchodźców.

 

Oznacza to, że Polska ze względu na swoją wielkość i populację, będzie musiała przyjąć setki tysięcy imigrantów, którym trzeba będzie zapewnić dach nad głową i wyżywienie. Tym samym na naszych oczach realizuje się najczarniejszy scenariusz eksportowania Islamistów do krajów UE dotychczas nie doświadczających tej konkwisty. Bardzo ostro na temat tego pomysłu wypowiadają się Czesi, ale naród ten szanuje się w przeciwieństwie do Polaków. Nie wiadomo jednak co zdołają dla siebie wynegocjować. Polacy od czasu gdy na unijną synekurę poszedł były premier Tusk, nawet nie negocjują, zgadzając się na wszystko.

Eksport Islamistów do Polski będzie też w dalszej perspektywie czasu eksportem do nas zachodniej wojny religijnej. Wyznawcy Islamu tępią obecnie niemiłosiernie wszystkich Chrześcijan i to w sposób bardzo podobny do tego w jaki byli oni niszczeni na początku istnienia Chrześcijaństwa, czyli w czasach gdy istniał jeszcze Starożytny Rzym.

Jeszcze kilka dni temu przedstawiciele PO zaklinali się, że o żadnych przymusowych eksportowanych imigrantach islamskich z Afryki nie ma mowy, ale okazuje się, że tak zwana mądrość etapu się zmieniła i obecnie ochoczo zgadzamy się przyjąć setki tysięcy Afrykańczyków, których pobyt w naszym kraju będzie finansowaną z naszych podatków konsekwencją rozdzielenia wśród frajerów z nowej UE wygenerowanego na skutek polityki multikulti islamskiego problemu.

Źródło: zmianynaziemi.pl

Posted in Polityka | Otagowane: | 63 Comments »

Adoracja Krzyża Świętego w Medziugorju

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Kwiecień 2015


Medziugorje  piątek, 17 kwietnia 2015 r, adoracja prowadzona przez Ojca Ivan Landeka. Tłumaczone na język polski.

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 182 Comments »

Mąż Asi Bibi w Watykanie

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Kwiecień 2015


Bibi1

Drugi od lewej to mąż Asi Bibi z jedną ze swych pięciu córek Eisham w środku.

Wczoraj Franciszek spotkał się po raz pierwszy z mężem Asii Bibi. Krótkie spotkanie dokładnie 15 sekund odbyło się na placu Świętego Piotra, tuż po audiencji generalnej.

NIE MA AUDIENCJI, TYLKO PRZELOTNE POZDROWIENIE NA PLACU, IRYTUJĄCE SPOTKANIE… (TAK WYGLĄDA MIŁOSIERDZIE…)

Papież Bergoglio wielokrotnie przyjmuje  Scalfariego, kilka dni temu dziennikarza Paolo Brosio, przyjmuje hiszpańskiego transseksualistę z dziewczyną, przyjmuje morze innych ludzi.
Ale mąż i córka Asii Bibi, którzy przybyli do Rzymu, z nadzieją  ostatniego ratunku, uwolnienia skazanej na śmierć z niesłusznego pobytu w więzieniu, czasu dla nich nie ma. Dla nich tylko ulotne, pozdrowienie po audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra, stojąc za barierami metalowymi…
Biedna chrześcijańska kobieta, która siedzi już sześć lat w ciemnym więzieniu, czekając na wykonanie kary śmierci, tylko dlatego, że jest chrześcijanką, nie zasługują nawet to małe coś…
Mam jedno słowo… i nie jest ono przyjemne.
Smutek tych czasów jest nieograniczony. Należy jednak pamiętać, że pewnego dnia wszyscy będą musieli się pojawić przed sądem Boga…

ZOBACZYŁEM FILM: Zobaczcie sami jak wiele sekund papież BERGOLIO poświęcił  dla rodziny ASI BIBI (15 sekund!).
NIE WIDAĆ BY NAWET CHCIAŁ ICH  WYSŁUCHAĆ!!!
TO NIESAMOWITE, ABY PORÓWNAĆ  DWA OBRAZY – WESOŁY PAPIEŻ BERGOLIO I POWAŻNE ZATROSKANE TWARZE MĘŻA I CÓRKI ASI BIBI: MATKA I ŻONA W WIĘZIENIU JUŻ SZEŚĆ LAT SKAZANA NA ŚMIERĆ, A PAPIEŻ NIE POTRAFI OKAZAĆ TYM CHRZEŚCIJANOM  NAWET DROBNEJ SERDECZNOŚCI, PIESZCZOTY!
POPATRZ W OSTATNICH SEKUNDACH NA TWARZE,  CÓRKA ASI BIBI, POWAŻNA, SMUTNE OBLICZE, PATRZY W PAPIEŻ W SWÓJ GŁÓWNY CEL…
OJCIEC ŚWIĘTY, NIE ZATRZYMUJE SIĘ BY  WSŁUCHAĆ I  WCZUĆ SIĘ W ICH BÓL
Na podstawie

Posted in Franciszek, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: , | 168 Comments »

Dlaczego KORWIN skrobie Bronkowi marchewki? Jakie i od kogo dostał zadanie agent Mikke?

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Kwiecień 2015


korwinZastrzegam, że dzisiejszy tekst jest przeznaczony dla ludzi dojrzałych i poważnych, którzy nie powtarzają bezrefleksyjnie durnych hasełek: „banda czworga”, „konserwatywny liberalizm” itd. Nie interesuje mnie wymiana poglądów na poziomie stadionowej trybuny, czy wizyty Świadków Jehowy, zajmę się przypomnieniem faktów poczynając od PRL. W czasach Polski Ludowej ruski agent wpływu, Janusz Korwin-Mikke ze Związku Młodzieży Socjalistycznej przeszedł do Stronnictwa Demokratycznego, gdzie organizował pierwsze pogadanki dla młodzieży szkolnej przedstawiając ludzką twarz realnego socjalizmu. W stanie wojennym grzecznie podpisał lojalkę i poszedł do domu grać w brydża, głównie z ówczesnymi członkami PZPR, Zjednoczenia i PRON. W 1989 roku Mikke wystrzelił jako „konserwatywny liberał” i bezkompromisowy tropiciel bezpieki, jednocześnie wszem wobec sławił bohaterstwo ruskiego generała Wojciecha Jaruzelskiego. W 1992 roku w sejmie przeszedł absolutny bubel prawny, zwany „uchwałą Korwina-Mikke”, w konsekwencji na 20 lat ośmieszono złowieszcze słowo „lustracja”. Potem JKM znika na wiele lat, jest w polityce nikim, zresztą zawsze był nikim, ale tym razem tłucze się gdzieś w IV obiegu zmieniając partie średnio co cztery lata. Pierwszy powrót „krula” to już XXI wiek, kiedy wspólnie z Tuskiem buduje listę do parlamentu i się nie dostaje. Niezwykle ciekawy epizod to dobijanie rządu Kaczyńskiego i koalicja z Giertychem, jak wiadomo jednym z największych gospodarczych liberałów w dziejach wszystkich Rzeczypospolitych. Sztama z Romkiem okazuje się kolejną kompromitacją, Tusk bierze wszystko, a JKM wraca do swojej zabawy zwanej „Banda czworga”. 2010 roku Korwin-Mikke wyraża szacunek i wielką sympatię dla Bronisława z Budy Ruskiej i jednocześnie z obrzydzeniem udziela „poparcia” Jarosławowi Kaczyńskiemu. Klasyka gatunku, każdemu według potrzeb w efekcie 80% elektrolotu JKM głosuje na… Komorowskiego i może dzięki temu (prócz serwerów) paroma procentami Kaczyński przegrał.

W 2011 roku Tusk ledwie stał na nogach, PO dobijały mnożące się afery i sondażach dostawała w tyłek od PiS, gdy nagle spod ziemi wystrzeliły dwie „nowe” formacje „antysystemowe”: Kongres Nowej Prawicy i Ruch Sztucznego Penisa. Jeśli komuś nie dały do myślenia przedstawione wyżej fakty, to rok 2011 i koalicja Korwina-Mikke z biłgorajskim bimbrownikiem powinna rozwiać wszelkie wątpliwości, oczywiście, gdy kogoś stać na przewietrzenie mózgu. W tym roku doszło do szeregu cudów, najpierw wspólne posiedzenia i debaty, bogato ilustrowane w TV „reżimowej”, potem niesamowity pech. Człowiek, który wie jak naprawić Polskę nie był w stanie zarejestrować listy wyborczej i to w Warszawie. Rozmawiałem o tym fakcie z dobrze mi znanym małżeństwem, które się zawiązało na wiecach „krula”. I Ona i On powiedzieli wprost, że podpisy w Warszawie zbierali w takiej sile, jak nigdy wcześniej, mieli problemy z uporządkowaniem zebranych dokumentów, a nie z namawianiem podpisujących. Po tym wydarzeniu oboje wyleczyli się z JKM, a do sejmu weszła największa zbieranina popaprańców antyklerykalnych i LGBT, którą rzekomo „krul” gardzi. Tyle historii, bo ważniejsze jest, co się dzieje dziś. No właśnie, dzieją się cuda zaprogramowane według tego samego schematu. Wyborcy PiS cieszą się, że Bronek Komorowski jest ośmieszany na każdym kroku, ale zapominają, że to nie oni ośmieszają Komorowskiego, tylko zwolennicy KORWIN połączeni z Ruchem Narodowym i Kukizem! Znając historię działań Korwina-Mikke i wiedząc, że to jest najwierniejszy dywersant na usługach peerelowskiej patologii można być pewnym, że znów wykonuje jakieś zdania. Nie ma żadnego przypadku w tym, że KORWIN z „narodowcami” ośmieszają Komorowskiego, a nie Dudę na przykład. Tak samo JKM z Wibratorem „ośmieszał” Tuska.

Jedyna i najpilniej strzeżona tajemnica to zlecenie. Kto zlecił staremu komuszemu pierdzielowi sterownie dzieciakami, które skądinąd słusznie poniewierają Bronka? Mając na uwadze, że Korwin-Mikke to ruski agent wpływu i podobnie jak „narodowcy” wielbiciel cara z KGB, robi się naprawdę ciekawie. Zwłaszcza, że w tle mamy drugiego czarnego konia, Pawła Kukiza, który odgrywa umiarkowanego putinistę. Czyżby to swoi, ci stojący u boku nierozgarniętego Bronka robili dywersję? Żadna anstysytemowa popierdółka nie dostanie sekundy czasu antenowego i grama nadziei, każdy zostanie wgnieciony w glebę, nawet taka nowoczesna Ogórek, jeśli nie robi, co było przykazane. Nagle wyrastają dwa czarne konie: Kukiz i JKM, po czym jak zwykle się dogadują, z błogosławieństwem mediów głównego nurtu. Nadal nie wiem komu zależy na zniszczeniu, bądź upokorzeniu Komorowskiego, którego prawdopodobnie wyciągną z bagna w ostatniej chwili, jak już podpisze wszystko, co potrzeba. W każdym razie zleceniodawca zatrudnił dyżurnego fachowca od bełtania „wolnościowcom” i „antysytemowcom” w głowach. Z drugiej strony trzeba zapytać dlaczego najzwyczajniej świecie nie wymieniono Bronka na nowszy model? Bardzo dobre pytanie i znajduję dwie odpowiedzi. Albo rozłam w obozie, Bronek się po prostu nie daje wymienić, bo ze swoją wiedzą i najwierniejszymi towarzyszami mógłby narobić, nomen omen, bigosu. Albo JKM z „narodowcami” tak ośmieszają Komorowskiego, jak ośmieszali Tuska, żeby się żadna krzywda nie stała, a wentyl spuścił trochę powietrza ze sfrustrowanego, głównie młodego, narodu. Świętym prawem oszołoma jest łączenie faktów, co też uczyniłem, wnioski podlegają dyskusji.

PS Ciekawe zdjęcie prawda? Jeden błazen się śmieje, a drugi ledwie powstrzymuje od śmiechu.

Źródło: kontrowersje.net

Od siebie dodam:

Któż by się spodziewał, że Janusz Korwin-Mikke lat 73, który ma już szóstkę dorosłych dzieci, zdecyduje się na kolejną dwójkę! I to z inną kobietą niż dotychczas! Matką jego dzieci, czyli Karola (2 l.) i Nadziei (4 l.), jest tajemnicza Dominika. A co na to wszystko żona europosła, Małgorzata? – Ona wie o tej dwójce dzieci od dawna.  Tak byli socjaliści dziś żyją a co dziwne katolicy uważają ich za godnych pełnienia funkcji Prezydenta, najwazniejsze dla nich byle by nie był nim człowiek który żyje jak katolikowi przystało.

Posted in Polityka | Otagowane: | 101 Comments »

Tak było wczoraj w Lublinie według śc..r.omediów

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Kwiecień 2015


Komentarze sie ukazują dopiero po zaakceptowaniu przez admina. To była konieczność gdyż mnóstwo ludzi niedojrzałych tutaj wchodzi. Kampania ma ograniczony czas i trzeba przejść do działania które od dawna powinno mieć miejsce to jest pokazywanie lewakom kto to jest Komoruski a nie tracić czas czy Duda jest naszym kandydatem czy może Wojtek. Podsyłamy dobre filmiki lewakom mailami, rozmawiamy z ludźmi, dyskutujemy, cały wysiłek w jednym kierunku – ratunek Polski przed kłamcami.

 

Bożena Dykiel masakruje Bronisława Komorowskiego i rząd Platformy Obywatelskiej

Posted in Polityka | Otagowane: | 82 Comments »

Tak było dziś w Lublinie, śmierdziało w Centrum

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Kwiecień 2015


Posted in Polityka | Otagowane: | 131 Comments »

Wybory prezydenckie 2015: Na Lubelszczyźnie wygrywa Andrzej Duda

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Kwiecień 2015


Andrzej Duda (PiS) przed Bronisławem Komorowskim (PO) – takie byłyby wyniki głosowania w woj. lubelskim, gdyby wybory prezydenckie odbyły się obecnie. Badanie na ten temat przeprowadzili studenci Wydziału Politologii UMCS i dziennikarze Kuriera, we współpracy z Regionalnym Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej „Dobra Opinia”.

komor2

Andrzej Duda z PiS (40 proc. poparcia), Bronisław Komorowski z PO (33,9 proc.), potem długo nic i Paweł Kukiz (6,7 proc.). Tak przedstawiają się wyniki nowego prezydenckiego sondażu uwzględniającego opinie mieszkańców województwa lubelskiego. Na przełomie marca i kwietnia na terenie Lublina, Kraśnika oraz gmin Godziszów, Wilków i Garbów zrealizowali go studenci Wydziału Politologii UMCS i dziennikarze Kuriera, we współpracy z Regionalnym Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej „Dobra Opinia”. W prezentowanych wynikach sondażu nie uwzględniliśmy tych kandydatów, którzy nie zdobyli ani jednego głosu mieszkańców Lubelszczyzny. Odwrócenie pozycji liderów w porównaniu z ogólnopolskimi sondażami nie powinno dziwić. Na Lubelszczyźnie PiS ma tradycyjnie większe poparcie niż PO. Pięć lat temu w naszym regionie Jarosław Kaczyński zdobył w pierwszej turze 48,76 proc. głosów, a Bronisław Komorowski – 27,65 proc. W skali całego kraju było odpowiednio 36,46 i 41,54 proc. – Sondaż odzwierciedla pewną tendencję, jaka może się pojawić także w wynikach wyborów 10 maja – komentuje prof. Grzegorz Janusz, dziekan Wydziału Politologii UMCS.

wybory

Zdaniem Krzysztofa Michałkiewicza, posła i prezesa PiS w okręgu lubelskim, na dobry rezultat Dudy wpływa nie tylko szyld partyjny, który za nim stoi. – Towarzyszyłem mu podczas ostatniej wizyty w naszym regionie i widziałem, że przede wszystkim on sam był bardzo dobrze odbierany przez mieszkańców województwa. PO liczy, że poparcie dla Bronisława Komorowskiego będzie w Lubelskiem większe niż dla partii jako całości. – Spodziewam się w naszym regionie wyniku bliskiego remisowi między kandydatem PO i PiS – mówi Mariusz Grad, szef regionalnego sztabu wyborczego PO. Trzeci wynik uzyskał Paweł Kukiz. – To typowy kandydat antysystemowy, na którego ludzie głosują na zasadzie przekory. Świeży, niebędący wcześniej w polityce, a do tego znany ze sceny. To wszystko działa na jego korzyść – ocenia prof. Janusz. Czwarty wynik zanotował Janusz Korwin-Mikke. Następne miejsca, ex aequo, zajęli Janusz Palikot (TR) i Magdalena Ogórek (SLD). – Zakładam, że wynik będzie lepszy, co najmniej dwucyfrowy – podkreśla Jacek Czerniak, lider lubelskiego SLD. – Wynik pokazuje poprawę w porównaniu z wcześniejszymi badaniami ogólnopolskimi. Liczymy na poparcie pomiędzy 5 a 8 proc. I „przeskoczenie” Magdaleny Ogórek – prognozuje tymczasem Michał Kabaciński, poseł TR.
Słabo wypada Adam Jarubas (2,7 proc.). – Sondaże zawsze zaniżają rzeczywiste poparcie dla PSL, więc nie przywiązujemy do nich zbyt dużej wagi – podkreśla Krzysztof Hetman, szef sztabu Jarubasa. Lubelski kandydat w walce o prezydenturę – Marian Kowalski z RN – dostał 1,7 proc. wskazań. – O rzeczywistym poparciu dla mnie przekonamy się 10 maja – komentuje. Ciekawie wygląda zestawienie poparcia dla kandydatów z deklarowanymi sympatiami partyjnymi ankietowanych. O ile na najwierniejszy wygląda elektorat PiS – 90,9 proc. zwolenników tej partii deklaruje chęć głosowania na Dudę – o tyle np. popierający SLD są już mniej zdecydowani. Tylko 68,4 proc. z tej grupy zamierza głosować na Magdalenę Ogórek. 15,8 proc. wskazało na Pawła Kukiza, a 14,3 proc. na Adama Jarubasa. – Może to wynikać z rozczarowania polityką kierownictwa SLD i decyzją o wystawieniu Magdaleny Ogórek – uważa prof. Janusz. – Poza tym niestabilność naszej sceny politycznej powoduje, że preferencje wyborcze są bardzo płynne, często się przesuwają. 7,1 proc. zwolenników PO chce głosować na kandydata PSL. – Jeżeli będzie druga tura, to ci wyborcy będą się przesuwać w stronę Komorowskiego – liczy Mariusz Grad z PO. Badanie zrealizowano na reprezentatywnej próbie 500 dorosłych mieszkańców regionu metodą bezpośredniego wywiadu ankieterskiego. O prezydenturę walczy 11 kandydatów, ale w naszym zestawieniu jest ośmiu, bo trzech nie uzyskało ani jednego głosu.

Źródło: kurierlubelski.pl

 

 

Posted in Polityka | Otagowane: | 165 Comments »

Piękny apel czytelnika bloga

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Kwiecień 2015


Adminie już wiem o czym kiedyś pisałeś i jak musisz się czuć, że po tylu latach starania się, pokazywania, ratowania Polski, ukierunkowania. aby (jeśli się jeszcze da) wyrwać ojczyznę z rąk zła,a to wszystko czasem się wydaje na marne…

Odnoszę się do wpisów z ostatniego czasu na blogu dotyczącego głosowania na prezydenta jakie nam już nie długo przyjdzie złożyć.
Jak strasznie wielu dało się omamić pod szczytnymi i bardzo dobrymi hasłami jak demokracja, patriotyzm, nawet tak piękną inicjatywą jak Intronizacja i chcą głosować na różnych kandydatów jak Korwin, Kukiz, Braun itp.
Nic do tych Panów nie mam osobiście i być może kiedyś się przysłużą na wyższych niż do tej pory stołkach dla Polski, ale teraz trzeba najpierw strącić ludzi którzy szkodzą, niszczą Polaków, Polskę i to co Boże, a później rozważać o formowaniu koalicji, ratowaniu Polskości.
Jest tylko jeden realny sposób, zagłosować na człowieka który opowiada się za Prawami Bożymi, życiem, rodziną,a jest nim Pan Andrzej Duda, jedyny który może wygrać z człowiekiem który niszczy Polskę i Prawa Boże.

Mówienie typu: że ktoś zagłosuje teraz na Brauna, Kukuiza a w II turze na Dude jest bezsensu. Może nawet nie być II tury jak tak się głosy porozdzielają, na tego ileś set tysięcy, na tamtego kolejne ileś set tysięcy i co? I będzie to co jest, a nawet gorzej, bo nad Polskę idą czarne chmury.
I chce żeby kazdy wiedział, że Ci co roztrwonią głosy, będą winni nie tylko tego co będzie w Polsce, ale i to co było, czyli wszelkie walczenie z Bogiem przez invitro, gendery i inne wstrętne wynalazki, gdyż zmarnowali szansę na usunięcie władzy szkodzącej Prawu Bożemu, Polsce!
Obudźcie się Polacy, blogowicze, nie trwońcie głosów na różnych kandydatów, bo takim działaniem utrzymacie tą władzę która jest, tego chcecie?

Każdy ma mózg, więc niech trochę pomyśli, trzeba zagłosować na człowieka który ma SZANSĘ wygrać z tym szkodzącym rządem, bo nawet może nie być II tury! A jest nim Andrzej Duda.
Jeśli to nawet nie dotrze, to nie wyśmiewajcie się z „lemingów” bo będziecie winni tak samo jak oni.
Najpierw odsunąć to zło z rządu, a póżniej budować Polskę!
Pozdrawiam
Pio0

Odpowiedź Serce333

Bardzo mądrze napisał Pio0
Nie wolno zmarnować ani jednego głosu. To ostatnia szansa na odzyskanie wolnej polski. Jak teraz przegramy to wprowadzą takie ustawy że nigdy już nie podniesiemy się i nie wygrzebiemy z niewoli. Popatrzcie jak wprowadzili teraz ustawę pod lukrowaną nazwą „antyprzemocową”. I udało im się – to jest straszne co ona wprowadza. Wprowadza gender, zboczenia dla naszych dzieci do szkół praktycznie obowiązkowo
Jeśli teraz ktoś odwróci się od jedynej szansy na wyrwanie naszej Ojczyzny z rąk tych którzy okrutne rzeczy już wprowadzają a jedyną szansą na to jest zagłosowanie na Andrzeja Dudy. Gdy twego nie uczynimy – gorzko kiedyś zapłaczemy. To będzie wielka przegrana tego wieku
Tłumaczcie innym że jeśli chcą głosować na innych których może i dobre są programy niech się zastanowią i opamiętają bo oddając na kogokolwiek innego głos , można powiedzieć że wyrzucają go własnoręcznie do śmietnika historii , z własnego wyboru!

Z Bogiem i Maryją
Proszę , posłuchajcie co napisał Pio0 , ratujmy Ojczyznę mądrze, nie marnując ani jednego głosu. I niech każdy „pofatyguje się” i pójdzie chociaż tym razem , zagłosować.

Dwaj wspaniali uczestnicy pielgrzymki blogowej do Medjugorje. Widać że Królowa Pokoju obdarza ich mądrością. Jakże to inne pełne nadziei wypowiedzi od tych które wpadają w spam gdzie płynie z nich tyle nienawiści od ludzi którzy mienią się katolikami. Ile tam oskarżeń (w tym spamie) O.Tadeusza Rydzyka który notabene Radio Maryja założył po wielu osobistych pielgrzymkach do Królowej Pokoju. To Radio jest dziełem Królowej Pokoju. Jakby kto nie wierzył niech się prywatnie zapyta O.Tadeusza. Żal ludzi którzy znów nabrali się i pracują dla utrwalenia obecnego mafijnego układu. Żal ludzi którzy z matematyki mieli marne oceny, i nie potrafią obliczyć co nas czeka, tylko ulegają emocjom. Żal wreszcie ludzi którzy są po prostu chamami oczerniając naszego kandydata na Prezydenta.Dobrze że nie czytacie tego co w spamie leży. Przypomniałem sobie jak w Medjugorje franciszkanin o. Jozo Zovko mówił do nas Polaków: „Co wyście katolicy z Polską zrobili, kogo wybieracie do rządów. Daliście wspaniałego Ojca Świętego światu a w swojej Ojczyźnie wy katolicy wybieracie wrogów Kościoła”. Pamiętam że smutek mnie wtedy ogarnął, bo zrozumiałem że inne narody liczą na nas że my pokażemy światu iż może być inaczej i bardzo ich zawiedliśmy.

OJCZYZNO co się z Tobą stało

Posted in Apel, Polityka | Otagowane: | 121 Comments »

Medziugorje jest nadzieją dla naszego świata (wywiad)

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Kwiecień 2015


– Ivan, jak postrzegasz obecność Matki Bożej? Co dzieje się podczas objawienia z perspektywy przestrzeni?

– Widzę Maryję trójwymiarowo tak jak was tutaj siedzących i rozmawiam z Nią tak jak z wami. Nawet mogę Ją dotknąć. Rozmawiamy ze sobą, a więc każde z nas uczestniczy w dialogu i współtworzy go. Mogę zapytać, o co chcę. Podczas każdego spotkania polecam Bogu szczególnie osoby chore. Matka Boża podaje mi treść orędzia dla świata oraz dla mnie i mojej rodziny. To jest najważniejsze, co dzieje się w czasie objawienia.

– Jak opisałbyś przyjście Matki Bożej?

– Im jest bliżej, tym bardziej to odczuwam. Tuż przed Jej pojawieniem się widzę silne światło, ale nie jest ono podobne do światła, które znamy z otoczenia. To światło z nieba. Czasami wokół Maryi widać kawałek nieba, a wtedy widzę także aniołów. Zawsze stoi na obłoku. Ma na sobie szarą suknię, biały welon. Jej oczy są niebieskie, włosy czarne, a na głowie korona z gwiazd. Gdy Matka Boża przychodzi, zaczyna się ekstaza i wówczas nie widzę nic wokół siebie.
Nie odczuwam również czasu ani przestrzeni. Są cztery uroczystości w Kościele, gdy Maryja ma na sobie złote szaty: Boże Narodzenie, Wielkanoc, dzień rozpoczęcia objawień i dzień Jej urodzin.

– O czym rozmawiasz z Maryją?

– Wiele spraw, o których rozmawiamy, pozostaje tematem jedynie dla nas. Jedynie to, co Matka Boża pozwala mi przekazać światu, natychmiast po zakończeniu objawienia podaję do wiadomości wszystkich zainteresowanych. Ponadto, musimy zachować dla siebie treść tajemnic, powierzonych nam przez Maryję, aby ogłosić je dopiero za Jej pozwoleniem. Chodzi o dziesięć tajemnic, które dotyczą przyszłości świata, Kościoła i Medziugorja.

– Czy możesz pytać Maryję o wydarzenia, które rozgrywają się na co dzień w świecie i polityce?

– Nie tylko Ją pytam, ale Ona sama mówi o obecnej sytuacji w świecie.
– Fascynuje mnie i zachwyca fakt, że Jej orędzia dotyczą ciągle kwestii pokoju.

– Jest to najistotniejsze orędzie od samego początku objawień w Medziugorju, ponieważ pokój jest fundamentem, na którym Matka Boża pragnie zasadzić drzewo życia. Jeśli nie mamy pokoju we własnym sercu, jak możemy na innych patrzeć z życzliwością, przebaczać, otwierać się na prowadzenie Ducha Świętego?
Zastanówmy się, skąd się biorą woj­ny? Pochodzą z ludzkiego serca, które nie­nawidzi, pożąda więcej, pragnie tego, co należy do innych. Tak więc ludzkim sercom brakuje Bożego pokoju. Wówczas wojny, zabójstwa i wszystko zło staje się nieuniknione. Takie serca pozostają zamknięte na dar Bożego pokoju.
Matka Boża mówi również wiele o modlitwie, ponieważ pokój i modlitwa są jak dwie strony tego samego medalu, wzajemnie się warunkują. Modlitwa karmi pokój serca, dlatego Maryja mówi więcej o modlitwie niż o pokoju.

– Co stanowi sens i istotę modlitwy?

– Modlitwa jest sercem i duszą naszej wiary. Bez modlitwy umiera ludzki duch. Dlaczego świat, w którym żyjemy jest właśnie taki? Dlaczego ludzie, kierujący państwami nie prezentują swoimi postawami wartości, lecz pustkę? Śmiem twierdzić, że jest to kwestia choroby ducha, o którego wielu wcale się nie troszczy, dbając jedynie o ciało. Tak więc bez uzdrowienia ducha i całych rodzin nie zbudujemy lepszego świata.

– Dziesięć lat po rozpoczęciu objawień wybuchła wojna w Jugosławii. Jednak Medziugorje pozostało oazą pokoju. Czy to był przypadek?

– Także w tym fakcie dostrzegam opiekę Matki Bożej nad miejscem, które wybrała. Wojna toczyła się na terenach wokół Medziugorja. Od roku 1981 Matka Boża objawiała się każdego dnia. Drugiego dnia objawień powiedziała:
„Kochane dzieci! Jestem Królową Pokoju. Przychodzę do was z darem pokoju, który pochodzi od mojego Syna.” Maryja powtarzała słowa: „Pokój, pokój, pokój!”.
„Pokój powinien zapanować między ludźmi a Bogiem oraz pomiędzy ludźmi. Kochane dzieci, ten świat i ludzkość jest w wielkim niebezpieczeństwie, grozi im samozniszczenie.”
Dziesięć lat później wybuchła straszna wojna. Dziesięć lat Matka Boża zwra­cała nam uwagę, co nas czeka. Jednak my pozostaliśmy ślepi i głusi, nie doceniając Jej ostrzeżeń.

– Czy jako osoby widzące przeczuwaliście, że na kraj, w którym żyjecie, spadnie takie nieszczęście?

– Uwzględniając fakt, że w Jugosławii panował komunizm, z wielu wydarzeń można było wnioskować, że w końcu dojdzie do eskalacji konfliktu. Ponadto nowy prezydent ogłosił, że objawienia w Medziugorju trzeba jak najszybciej zagłuszyć i stłamsić. Zaznaczył przy tym, że Matka Boża przyszła zburzyć komunizm. Maryja nigdy o tym nie mó­wiła. Ona po prostu zapraszała do nawrócenia oraz życia duchem modlitwy i pokuty: „Kochane dzieci, dzięki modlitwie możecie zapobiec nawet wojnie i uniknąć nieszczęść.”
Nie rozumieliśmy wówczas, że Jej słowa ostrzeżeń odnoszą się do naszego kraju. I nie sądzę, że ktokolwiek z nas, widzących, ale również kapłanów i polityków, mógł się spodziewać takiego obrotu wydarzeń.

– Czy pomimo wszystko spodziewano się, że dojdzie do wojny?

– Rok przed rozpoczęciem objawień zmarł Tito, prezydent Jugosławii. Już wtedy komunizm zaczął się powoli kruszyć, ponieważ właśnie jego osoba spajała funkcjonowanie systemu. Nowe wybory stały się okazją do wyrażenia niezadowolenia ludu. Panowała atmosfera, w której wyczuwało się, że Jugosławia dłużej nie ostoi się jako całość. Wewnątrz państwa nikt nie myślał o wojnie. Spodziewano się ataku z zewnątrz. Objawienia w Medziugorju stały się przyczynkiem do rozmyślania o wojnie i pokoju. Dokładnie dziesięć lat od ich rozpoczęcia wojna stała się nieunikniona.

– Dlaczego Matka Boża wybrała właśnie Medziugorje na miejsce objawień?

– Nigdy Jej o to nie pytałem, a Matka Boża nigdy też o tym bezpośrednio nie wspominała. Jeśli dobrze pamiętam, Maryja w pierwszych dniach objawień raz powiedziała Mariji lub Vicce, że wybrała to miejsce, ponieważ ludzie tutaj wiele cierpią z powodu wiary, są prześladowani i zabijani. Od roku 1945 w czasie panowania komunizmu zostało zamordowanych 77 kapłanów, lecz również inni wierni jedynie ze względu na wyznawaną wiarę w Chrystusa.

– Kościół oficjalnie jest bardzo powściągliwy i ociąga się z wydaniem opinii o Medziugorju. Z jednej strony Watykan jest świadomy, że pielgrzymują tu tysiące wiernych. Z drugiej strony faktem jest, iż objawienia nadal trwają.

– Najpierw muszę zaznaczyć, że nie jestem osobą kompetentną, by wypowiadać się w tej sprawie, tym bardziej by wchodzić w kompetencje Kościoła jako instytucji. Jako osoby widzące zrobiliśmy wszystko, co do nas należało. Każdy z nas był osobiście w Watykanie i rozmawiał z Komisją powołana do zbadania sprawy Medziugorja. Odpowiedzieliśmy na różnorodne pytania. Przez wszystkie minione lata przechodziliśmy przez wiele badań, przeprowadzanych przez specjalistów w dziedzinie medycyny i teologii. Wszystkie zebrane ustalenia wraz z wnioskami i opiniami naukowców znajdują się w Watykanie. Mamy świadomość, że Kościół jest ostrożny jeśli chodzi o objawienia, potrzebuje czasu, a my modlimy się w tej intencji.

– Wielu przeciwników objawień w Medziugorju zajmuje się wyszukiwaniem i rozpowszechnianiem negatywnych informacji o tutejszych wydarzeniach.

– Współczesne media są na tyle silne, że nawet bez autentycznych dowodów bar­dzo szybko mogą rozpow­szechnić informacje ukazujące Medziugorje w negatywnym świetle. Bardzo ranią nas takie wiadomości, ponieważ ukazują złośliwość ludzi, piszących w ten sposób. Często jest tak, że ci ludzie nigdy tu nie byli, ale piszą według wytycznych osoby, która ma interes w tym, by oczerniać objawienia.
Podam jeden przykład: przez wszystkie minione lata nasz biskup ani razu nie porozmawiał z kimkolwiek z nas – widzących. Mieliśmy okazję rozmawiać z wieloma biskupami i kardynałami z całego świata, jednak z naszym biskupem ani razu.
– Wierzę, że nie jest to zbyt komfortowa sytuacja, gdy nie ma komunikacji między wami, biskupem a parafią.

– Od 33 lat trwają objawienia, natomiast parafia Medziugorje nigdy nie otrzymała wytycznych, jak powinna być prowadzona od strony duszpasterskiej. Ojcowie franciszkanie sami wszystko organizowali, tak by Medziugorje jakoś mogło funkcjonować, zarówno jako parafia, jak i miejsce pielgrzymek. Watykan o tym wie i myślę, że komisja także nad tym pracowała. Nie wiem jednak, jaki będzie końcowy efekt tych prac. Z drugiej strony musimy uznać dane, o których mówią statystyki parafialne: każdego roku przybywa tu ponad milion pielgrzymów, którzy potrzebują i oczekują duszpasterskiej opieki.

– Czy czujecie lęk wobec przyszłości?

– Jak już powiedziałem, Matka Boża powierzyła nam tajemnice, które dotyczą świata i Kościoła. Jeśli chodzi o tajemnice, które nie pokazują przyszłości w jasnym świetle, musimy się modlić i nawracać, abyśmy mogli ich uniknąć. Widzimy dziś negatywne znaki w świecie: konflikty, wojny, które szybko szerzą się na wielką skalę. Właśnie dlatego Matka Boża mówi nam, że powinniśmy żyć i wnosić w świat nowego ducha oraz postawę dialogu. Lepiej jest rok dyskutować o pokoju niż dzień prowadzić wojnę. Maryja mówi nam przez wszystkie te lata o tym, co powinniśmy robić. Niestety w świecie dochodzi do aktów niesprawiedliwości. Ponadto wiele państw przeznacza ogromne środki pieniężne na zbrojenia, które pewnego dnia mogą stać się zarzewiem konfliktu i śmierci. Jednocześnie widzimy, że tak wielu ludzi cierpi głód.
Problemem współczesnego świata jest to, że nie umiemy się dzielić, dlatego mamy do czynienia z wojnami cywilizacji i religii.

– Czy kiedykolwiek Matka Boża mówiła bezpośrednio o wojnie?

– Maryja nigdy nie mówiła bezpośrednio o wojnie. Ona kocha każdego z nas, ponieważ każdy człowiek jest dla Niej skarbem. Nikogo nie wyklucza ani nie patrzy na powody, według których my potrafimy innych odrzucić. Wszystkie wojny, także współczesne, uwidaczniają nienawiść noszoną w sercu jednego człowieka przeciwko drugiemu. A to z kolei prowadzi do masakr, które nie przystoją naszej cywilizacji. Dalej widać jedynie postępujące ubożenie, popadanie w rozpacz i zniszczenia.
Przesłanie Medziugorje jest uniwersalne, nie jest kierowane jedynie do katolików, lecz do całego świata. Przybywają tu ludzie różnych wyznań, narodowości i ras. Dlatego postrzegam to miejsce jako miejsce „zjednoczenia narodów”, które modlą się za cały świat.
Medziugorje stanowi niejako zaczyn przyszłości dla wspólnego budowania lepszego świata. Gdy widzę tylu młodych ludzi, którzy razem modlą się, odczuwam ogromną nadzieję na nową przyszłość. Właśnie dlatego Medziugorje jest źródłem patrzenia z nadzieją i ufnością na świat, a Matka Boża niezłomnie i z wytrwałością umacnia w nas i podtrzymuje ogień nadziei, abyśmy go nie utracili.

Z numeru 1/2015 kwartalnika „Vox Domini”

Posted in Medziugorje | Otagowane: | 202 Comments »

BOŻE MIŁOSIERDZIE

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Kwiecień 2015


miłosierdzie

.

Dziś byli więźniowie wyruszą pieszo do Rzymu ciągnąc na wózku ogromny obraz Jezusa Miłosiernego

To będzie niezwykła pielgrzymka. Tuż po świętach wielkanocnych, 12 kwietnia (w Niedzielę Miłosierdzia), z łódzkiej katedry do Rzymu wyruszą byli więźniowie. Na specjalnym wózku ciągnąć będą ogromny obraz Jezusa Miłosiernego.

Obraz został wykonany pod Warszawą na specjalne zamówienie chrześcijan z Kairu. Słowa „Jezu ufam Tobie” napisane zostały po arabsku. Niestety z powodu tragicznej sytuacji chrześcijan w tym kraju nie będą oni mogli odebrać obrazu – informuje „Dziennik Łódzki”.

Obraz waży ok. 90 kg i ma wymiary: 300 cm na 160 cm. Do Rzymu wyruszy z nim czterech  mężczyzn. Są oni pielgrzymami Bożego Miłosierdzia. Każdy z nich ma trudną przeszłość, siedzieli w więzieniach, a po nawróceniu pieszo pielgrzymują po świecie głosząc Boże Miłosierdzie.

Nigdy jeszcze nie braliśmy ze sobą obrazu. Nie wiemy, jak to będzie. Ale wierzymy, że Ktoś się nami zaopiekuje. Zawieziemy obraz do Rzymu i będziemy próbowali przekazać go papieżowi. Jednak najważniejsza dla nas jest sama droga

—mówi jeden z pielgrzymów.

Aby mogli ze sobą zabrać ogromny i ciężki obraz trzeba było skonstruować specjalny wózek. Dwóch pielgrzymów będzie go pchać, a dwóch ciągnąć. W ten sposób przejdą  prawie dwa tysiące kilometrów, co ma im zająć dwa miesiące.

Trasa ich pielgrzymki prowadzi przez Częstochowę, Kraków, Słowację, Węgry, Słowenię i Włochy. Przez całą drogę mężczyźni będą modlić się w powierzonych im intencjach. Pielgrzymi wierzą, że uda im się obraz przekazać Franciszkowi.

Piesza wędrówka obrazu jest częścią większego przedsięwzięcia organizowanego przez łódzką inicjatywę „Iskra Bożego Miłosierdzia” – obrazy Jezusa Miłosiernego różnej wielkości rozpoczną pielgrzymki różnymi środkami transportu: samolotami, statkami, samochodami i pieszo – w intencji pokoju i miłosierdzia dla świata.

miłosier

dzienniklodzki.pl/Facebook/Iskra Bożego Miłosierdzia

Posted in Ciekawe, Kościół, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: | 192 Comments »

Andrzej Duda klęczy przed mistyczką Myrną Nazzour

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Kwiecień 2015


Nie tuż przed wyborami. Wtedy nawet nie wiedział że będzie kandydatem na Prezydenta Polski. Bo to miało miejsce rok temu.
Duda1

Myrna Nazzour, mistyczka obdarzona łaską stygmatów, pobłogosławiła posła PiS Andrzeja Dudę (42 l.). Polityk spotkał się z kobietą podczas konferencji ewangelizacyjnej w Zembrzycach.

Myrna Nazzour, mistyczka obdarzona łaską stygmatów, pobłogosławiła posła PiS Andrzeja Dudę (42 l.). Polityk spotkał się z kobietą podczas konferencji ewangelizacyjnej w Zembrzycach.

– Gdyby nie Andrzej Duda, Myrny nie byłoby z nami, bo pojawiły się problemy z wizą – powiedział Dominik Tarczyński, organizator pielgrzymki stygmatyczki do Polski.

Zobacz: NA ŻYWO – RELACJA Se.pl, MYRNA NAZZOUR: Stygmatyczka Myrna w Super Expressie

Więc Andrzeja Dudy nie mogło zabraknąć na spotkaniu ze słynną mistyczką. Żeby nie było też żadnych wątpliwości co do jego religijności, kandydat Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego padł na kolana przed słynną mistyczką.

Duda2

.

Myrna

Źródło: se.pl

 

Posted in Ciekawe, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 30 Comments »

Globalna katastrofa wzbiera: tak więc co teraz?

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Kwiecień 2015


Osobiście, nie mam żadnych odpowiedzi na pytania, które postawię poniżej, ale myślę, że mając mniej niż osiem miesięcy do kolejnej odsłony Synodu Końca Rodziny teraz jest dobry moment by przynajmniej rozpocząć dyskusję: co zrobimy, kiedy Nowy Paradygmat kardynała Kaspera zostanie oficjalnie zatwierdzony?

Mówiąc prosto, czy katolik z czystym sumieniem może nadal należeć do parafii, gdzie ksiądz zgodził się iść według Nowego Paradygmatu? A jeśli nie, to co wtedy?

Ostatecznie uważam, że w Kościele znajdujemy się w sytuacji tak poważnej, że tylko odległa historyczna przyszłość będzie w stanie ukazać nam jej prawdziwy wymiar. Jednak tym samym nie chcę mówić, że my żyjący w tej sytuacji nie jesteśmy w stanie tego dostrzec, a jest to naszym obowiązkiem w tej właśnie chwili. Proponuję więc tylko, aby rozpocząć dyskusję, zadając oczywiste, ale bolesne pytania, i być może rozjaśnić je kilkoma łatwo do zweryfikowania faktami.

Coraz więcej osób pyta, co zrobimy, kiedy Franciszek lub Krajowa Konferencja Episkopatu lub biskup miejsca, nakażą wszystkim księżom by oficjalnie i publicznie zadeklarowali się gotowi do zbeszczeszczenia Świętej Eucharystii? Możemy oddalić ten zarzut, że „to już dzieje się na całym świecie, więc co za różnica?” Oczywiście, że jest różnica i każdy wie, że to dzięki przywódcom Kościoła którzy zwyczaj przymykają oczy na te przerażające nadużycia, obecnie znajdujemy się w tej strasznej sytuacji.

Ale ta nadciągająca propozycja jest jakościowo inna. Jeśli Kasper i jego zwolennicy (i jego przywódcy) dobrze sobie poradzą, nadużycia staną się powszechną normą. Od najwyższych władz zostanie wydany dekret, który będzie wymagał aby wszyscy kapłani na całym świecie zgodzili się zdradzić Chrystusa w ten systematyczny sposób, w sposób programowy, by formalnie na to wyrazić zgodę, warunek ich dalszej działalności jako kapłanów. Kapłani, wszyscy kapłani na całym świecie, zostaną zobowiązani by przynajmniej być skłonnym do zbezczeszczenia Świętej Eucharystii, by popełnić poważny grzech świętokradztwa.

Powaga tej sytuacji dopiero teraz zaczyna dawać do myślenia bardzo wielu ludziom. (Aczkolwiek, wrogowie Kościoła zrozumieli to znaczenie w pierwszych pięciu minutach i nie przestają się tym chełpić). Jednego dnia, nasz redaktor Michael Matt napisał maila od księdza, którego nazwał, „Ojciec Anonymous”, który powiedział, że w takim przypadku, on i inni kapłani, jego znajomi rozważaliby pozostawienie posługi kapłańskiej.

Post ten otrzymał masę odpowiedzi, zarówno na stronie internetowej Remnant jak i na innych portalach. Bardzo wielu ludzi, w tym ja, byli raczej ostrzy dla tego księdza, który jak pan Matt nam powiedział, nie był tradycjonalistą, ale tylko przyzwoitym Novus Ordo księdzem katolickim, który wyraźnie nigdy nie wyobrażał sobie, że takie rzeczy mogą mieć miejsce.

Obawiam się, że nadal muszę się zastanawiać, w których wydmach chował on głowę w ciągu tych ostatnich kilku dekad. Przypuszczam jednak, że wiele osób odmawia myśleć prawdziwie i rozumując logicznie, są teraz w szoku; dokąd to miała dojść rewolucja Soboru Watykańskiego II, a poszła tam gdzie my Tradycjonaliści zawsze obawialiśmy się, że dojdzie: do katastrofy. Globalnej katastrofy. Wydaje się, że jesteśmy bardzo blisko tego ostatecznego wniosku.

„Schizma” słowo, które słyszało się albo tylko w podręcznikach historii albo na stronach internetowych stukniętych sedewakantystów. Ale teraz, w zadziwiająco krótkim czasie, widzimy kilka bardzo znanych osób używających to „S-słowo” bardzo głośno. Tak więc nie czuję się aż tak źle wyrażając tą samą obawę, teraz kiedy wydaje się, że przeszliśmy wyraźnie do Fazy II, świadomie planowanej i fachowo wykonywanej rewolucji.

Niecały miesiąc po słynnym konsystorzu w lutym 2014, na którym kardynał Kasper upuścił bombę, najwyraźniej z pełną aprobatą papieża, ks Brian Harrison, godny i nie szalony teolog, napisał do watykańskiego dziennikarza Roberta Moynihan, podciągając do odpowiedzialności tego biedaka za raczej mdłe sprawozdanie z tego wydarzenia:

O. Harrison ostrzegł przed „ogromem masywnej, nadciągającej groźby, która wydaje się przebijać, przenikać i dzielić na dwoje Piotrową Barkę – już i tak niebezpiecznie rzucaną pośród sztormu i lodowatych mórz.”

„Szokująca skala doktrynalnego i duszpasterskiego kryzysu czai się pod tym grzecznie sformułowanym sporem pomiędzy uczonymi prałatami niemieckimi, nie może zostać dostatecznie wyolbrzymiona. Gdyż to, co jest tutaj stawką to wierność nauczaniu Jezusa Chrystusa, która bezpośrednio i głęboko wpływa na życie setek milionów katolików:. nierozerwalności małżeństwa.”

O. Harrison nie wymaga nawet, by papież Franciszek próbował zmienić nauczanie katolickie, mówiąc, że samo jego przyzwalające milczenie jest wystarczające, by spowodować katastrofę: „Jeśli obecny Następca Piotra milczy teraz na temat rozwodu i ponownego małżeństwa, tym samym milcząco mówiąc Kościołowi i światu, że nauczanie Jezusa Chrystusa poddane będzie otwartej debacie w ramach zbliżającego się Synodu Biskupów, jest obawa o straszną cenę jaką wkrótce trzeba będzie zapłacić.”

Ludzie wyrazili szok i niedowierzanie, że ci mężczyźni odważyłby się odrzucić te właśnie słowa Chrystusa. Ale to, jak sądzę, jest częścią strategii. Jednego dnia miałam rozmowę z innym z watykańskich dziennikarzy, który powiedział, że było to absolutnie konieczne dla rewolucjonistów, by wycelować bezpośrednio w rzeczywiste, jednoznaczne nauczanie Chrystusa o małżeństwie, w Jego własne słowa. Jeśli chodzi o antykoncepcję, mieli oni do czynienia z o wiele mniejszą ilością ugruntowanego nauczania, ale osiągnęli ogromny sukces poprzez metodę „zmiany praktyki duszpasterskiej”. I tak, mimo że Nasz Pan nigdzie nie powiedział w swoich wielu słowach, że nie można brać pigułki antykoncepcyjnej.

Ale jeśli chodzi o nierozerwalność małżeństwa, mają znacznie większą przeszkodę i znacznie bardziej dalekosiężne zyski za sukces. Kiedy już przekręcą rzeczywiste słowa samego Chrystusa zapisane wyraźnie w Ewangelii, wszystko może się zdarzyć i absolutnie wszystko może być celem. Wszystkie nauki Kościoła automatycznie, logicznie i niechybnie pozostaną jedynie deterministycznymi „zasadami” do odrzucania jak komu pasuje. Wielu już mówi, że cały gmach religii katolickiej jest zagrożony, począwszy od dwóch filarów: Eucharystii i kapłaństwa.

Ponieważ coraz więcej osób zaczyna rozszyfrowywać te upiorne konsekwencje, zaczynają zadawać bardzo trudne pytania. Jeśli pewnego dnia, wkrótce świat katolicki obudzi się i jęcząc zobaczy się Kasperiańskim, co my mamy właściwie zrobić, tak konkretnie? Nie pytam tutaj o to, co kapłani powinni robić, gdyż po prostu nie wiem. A, i nie dotyczy to większości z nas.

Jestem laikiem. Ty to czytasz i prawdopodobnie też jesteś laikiem. To, co chcę wiedzieć to, to co powinni zrobić laicy, ze swoimi obowiązkami i zobowiązaniami oraz zasobami jakie są dla nas dostępne tu i teraz. Popularna strona „prepper” (bycia przygotowanym) jedna z tych, co mówi o składowaniu baterii, sprzętu kempingowego i liofilizowanej żywności w oczekiwaniu na „The Big One”, zadaje prowokacyjne pytanie: „Jeśli ten „wielki dzień” będzie jutro, co masz teraz w domu co będzie Cię trzymać przy życiu?” Sama nie mogę odprawiać Mszy św czy słuchać własnej spowiedzi. Więc co mam robić?

Oto pytania, które były zadawane. Czy możemy uczestniczyć we Mszy św. w parafii, gdzie ksiądz zaakceptował zgodzić się na żądania by publiczni cudzołożnicy i inne osoby w stanie jawnego grzechu ciężkiego, systematycznie otrzymywały Komunię Św? Czy taka Msza św byłaby nielegalna? Czy taka postawa, jak sugerowano, byłaby świętokradztwem? A co jeżeli jest usankcjonowana przez biskupa? Co jeśli to jest usankcjonowane przez papieża? Co jeżeli w rzeczywistości, zostało to nakazane przez papieża?

W przypadku kiedy kapłan odmówi udziału w Nowym Paradygmacie ze strachu przed obrażeniem Boga i zostanie zawieszony za nieposłuszeństwo, ale mimo wszystko sprawuje Mszę św, czy możemy uczestniczyć w tej Mszy? A może raczej byłby to akt grzesznego nieposłuszeństwa? Czy jest możliwym bycie nieposłusznym wg prawa w celu uniknięcia popełnienia ciężkiej obrazy Boga, świętokradztwa? Czy posłuszeństwo ma sens, kiedy oznaczałoby udział w akcie świętokradczym profanacji? Jeżeli mieszkam w okolicy, gdzie wszyscy księża podpisali się pod Nowym Paradygmatem, czy mam dyspensę z mojego obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Mszy św?

Czy uzasadnioną jest opcja uczestniczenia we Mszy św. w parafiach, gdzie kapłan przyzwolił na Nowy Paradygmat, jednocześnie, po prostu utrzymując wiarę wewnętrznie? Czy możemy nadal uczestniczyć i po prostu powstrzymać się od przyjmowania Komunii św, o ile publicznie się temu sprzeciwiliśmy? A czy może samo pokazywanie się tam stanowi publiczny akt milczącej współpracy ze złem?

Sytuacja jest całkowicie bez precedensu. Podobny zestaw pytań, myślę, mógł być stawiany przez francuskich świeckich wiernych w czasie kiedy kapłani byli selektywnie wybierani przez francuskich rewolucjonistów i zmuszani do podpisania przysięgi na wierność Konstytucji Cywilnej Kleru. (3) Albo w Anglii, kiedy tylko jeden biskup i jeden z prominentnych laików nie zgodził się, by Henryk VIII zrobił się głową „Kościoła Anglikańskiego.” Historia mówi nam, co stało się z ludźmi świeckimi, którzy wspierali kapłanów non-juring w tamtych czasach. Powiedzmy, że wielu zginęło śmiercią męczeńską.

Tu może być ważnym odnotowanie, że nie mówimy już więcej o podziale pomiędzy Tradycyjną Mszą św a tą w Nowym rycie. Kiedy potencjalnie wszyscy księża katoliccy stoją w obliczu tego edyktu, czy odprawiają w starym czy nowym rycie, wyłania się w końcu absolutna jedność całego katolickiego świata, utworzona z absolutnej katastrofy. (W rezultacie czego, można by dodać, tego wielkiego sukcesu Summorum Pontificum w doprowadzeniu tak wielej ilości księży i katolików „głównego nurtu” do chwały Tradycyjnej Mszy. Teraz naprawdę jesteśmy w jednym kotle!)

Możemy spekulować, jaką szczególną formę ten odłam, jeśli przyjdzie (nie mamy pewności tego nawet teraz) przybierze. W ujęciu ogólnym, zważywszy na to, co już widzieliśmy i słyszeliśmy do tej pory, jest możliwym zrobienie kilku ostrożnych prognoz. Istnieją regularne, prawie cotygodniowe wskazówki od papieża bezpośrednio czy poprzez jego wybranych podwładnych, którym pozwala twierdzić, że są jego rzecznikami, że dyscyplina odmowy Komunii świętej dla manifestujących się w stanie jawnego grzechu ciężkiego grzeszników wkrótce zostanie zniesiona.

Biorąc pod uwagę to, co widzieliśmy, ośmielę się przewidzieć, że Synod ten wyda dokument, który szeroko i przy niejednoznacznym określeniu poprze którąś wersję propozycji Kaspera. Wszystko, co widzieliśmy w zeszłym roku, wraz z bezczelną manipulacją „procesu synodalnego” przez frakcję Kasperitów, ukazuje niezaprzeczalnie, że Synod – z lub bez zgody wszystkich biskupów, którzy będą faktycznie w nim uczestniczyć – powie coś w stylu: „Tym, którzy rozwiedli się i ponownie weszli w związek, nie powinno się im systematycznie odmawiać Komunii. Każdy indywidualny przypadek należy rozważyć osobno, a konferencje krajowe powinny opracować wytyczne dla księży spowiedników.”

Papież, jeśli pozostaje wierny formularzowi, wystawi dokument, który używając wyrażeń takich jak „kolegialność”, „synodalność” i „decentralizacja” pozostawi „otwartym” to rzeczywiste doktrynalne pytanie – czy udzielając Komunii manifestującym się w stanie jawnego grzechu ciężkiego może być dozwolone – i poradzi, by rzeczywista zmiana została zrealizowana przez krajowe konferencje biskupów, które, nie oszukujmy się, są miejscem gdzie znajdują się ci, pociągający za sznurki tego rewolucyjnego kłamstwa.

Następnie zostanie skierowany do kapłanów edykt złożenia deklaracji, publicznie lub prywatnie do swoich biskupów, czy się do tego dostosują. Czy i jak non-juring kapłani będą karani, co oczywiście, pozostaje w gestii poszczególnych biskupów. Ale wydaje się rozsądnym, że ci biskupi, którzy zgadzają się z Nowym Paradygmatem będą przynajmniej grozić zawieszeniem ich w obowiązkach.

Powodzenie planu, w rzeczywistości, zależy wyłącznie od woli poszczególnych biskupów i ich współpracy z Nowym Paradygmatem. Rzeczywiście, były sugestie, że ci biskupi będą mieli moc i obowiązek by sprzeciwić się forsownie papieżowi, po prostu mu odmówić. Ale to wszystko jest powyżej mojego stanowiska, jak lubi to powtarzać amerykański prezydent.

Jednakże będzie to miało wpływ na jego urząd, czy pozbędzie go to komunii z Kościołem, a tym samym uczyni antypapieżem, nie mnie tu decydować. W prawdzie, nie wiem, czy to nie jest raczej wezwanie dla nikogo innego, tylko potomności. Chaotyczne czasy często wymagają zawężenia opinii. Nie mogę wywoływać jakichkolwiek eklezjologicznych pytań, nie tylko dlatego, że nie jestem do tego upoważniona, ale dlatego, że jestem zbyt blisko tego, żyjąc w tym czasie. Mogę jedynie zadecydować, co ja sama mam teraz robić.

Niektórzy, można by nawet mieć nadzieję, że wielu – odmówi i powie swoim krajowym prezydentom konferencji, „dokąd mogą sobie pójść.” W niektórych przypadkach można nawet mieć nadzieję (Afryka, być może? Polska? Słowacja? Litwa?) że całe krajowe konferencje będą mieć ten hart moralny by powiedzieć papieżowi i Niemcom, „gdzie mają sobie pójść.” Ale, jak wiemy, liczba świeckich wyznawców jest często całkowicie odwrotnie proporcjonalna do władzy krajowej konferencji. Niemieccy biskupi, w tym momencie, nie mają prawie nikogo w ławkach, i wydają się być w stanie działać całkowicie bezkarnie.

Wszystko to, oczywiście będzie publiczną fasadą. Biorąc pod uwagę sposób w jaki operuje frakcja Kaspera, widać, że z pewnością zostanie utrzymany niezbędny publiczny wygląd prawny, podczas kiedy młot uderzy mocno za kulisami prywatnych spotkań, w każdego, kto mógłby się opierać. Ostatecznie, czy ktoś odmówi czy będzie za – wynikiem będzie papież nakazujący to, czemu żaden kapłan nie może legalnie być posłuszny, powstanie schizma. Globalny chaos.

Jak powiedziałam powyżej, w tej chwili pytam, co robić. Nie mam na to odpowiedzi. Rzeczywiście, jednego dnia byłam na konferencji z miejscowym księdzem pytając, co powinniśmy robić jeśliby doszło do najgorszego. Jego ostrożne podejście wydaje się wskazywać, że profanacja Eucharystii jest jednym z najgorszych grzechów jaki możemy popełnić, błądząc po stronie ostrożności wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Możemy podjąć decyzję na początku: nie będę grzeszyć. Ja osobiście nie popełnię grzechu świętokradztwa. I nie zrobię niczego, co mogłoby dać słabszej osobie ideę, że ​​świętokradztwo nie jest poważnym i strasznym grzechem. Co więcej, nie popełnię aktu schizmy. Nie będę świadomie uciekać do jakiejś grupy czy sekty, która na pierwszy rzut okiem wygląda tym nienaruszona. Cokolwiek się stanie, schizma, która może nadejść a może nie nadejść, nie będzie częścią mojego życia duchowego.

Co konkretnie możemy teraz zrobić? Rozmawiać z wiernymi kapłanami… większość z nas zna takich i komunikować im nasze lęki. Jeśli nie znasz żadnego szukaj go aktywnie. Wiele dobrych kapłanów prowadzi blogi i mają adresy e-mail. Możesz przeczytać ich pisanie, aby sprawdzić, czy są oni w stanie zachować wiarę czy spanikować.

Drugim priorytetem jest to, że musimy nadal praktykować Wiarę w całej jej pełni, co obejmuje uczestniczenie we Mszy św, zawsze, kiedy to możliwe. Regularną spowiedź, regularną modlitwę, być może dodając mały program samodzielnego podszkolenia się, począwszy od katechizmu.

Wiem, że moim obowiązkiem jest modlić się, i poświęcać za papieża i modlić się bardzo mocno, by ta katastrofa, ten Asteroid, którego wszyscy się obawiamy, dzięki jakiemuś cudowi masowego nawrócenia być może nas ominął. Ale wiem też, że moim obowiązkiem jest przygotować się. Zachować spokój, doglądać moich obecnych obowiązków, kontynuować moją pracę, utrzymać wszystkie moje przyjaźnie i relacje, odpowiednio dbać o siebie i o bliźniego. Ale jednakże przygotować się, choćby tylko przez bycie w pełni i odpowiedzialnie poinformowanym, jak tylko to możliwe.

Całym diabolicznym celem tego jest, abyśmy stracili zimną krew, panikowali i robili dzikie deklaracje „opuszczając Kościół” czy „porzucając kapłaństwo.” Jeśli to zrobimy, wtedy zły cel rewolucjonistów został już osiągnięty. Diabeł, Zło, rozpaczliwie chce by wierni byli „wrakami swojej wiary.” Nie możemy wpaść w te jego sidła.

Od tłumacza:

1. Paradygmat (ang. paradigm) – model, wzorzec, podejście metodologiczne, które można wykorzystać do opisu oraz interpretacji jakiegoś zjawiska, zachowania, postawy itp.
Teoria paradygmatów została sformułowana przez amerykańskiego metodologa Thomasa Kuhna (ur. 1922 – zm. 1996), w jego głośnej książce „Struktura rewolucji naukowych” (1962, wyd. polskie 1968).

Zobacz także:Metodologia (ang. methodology)

za http://dobrebadania.pl/slownik-badawczy.html?b=baza&szczegolowo=438

2. Słowo „non-juring” oznacza nie przysięgać [przysięgi]”, od łacińskiego słowa oznaczającego iuro lub juro przysięga”

3. Konstytucja Cywilna Kleru zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_cywilna_kleru (Warto przeczytać)

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Franciszek, Małżeństwo, Nasz smutny czas, Schizma w Kosciele | Otagowane: , , | 63 Comments »

PRZEMÓWIENIE, które śp. Prezydent miał wygłosić w Katyniu

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 Kwiecień 2015


Kaczyński

Równo 5 lat temu straciliśmy w tragicznych okolicznościach najlepszego prezydenta wolnej Polski.

Śp. Lech Kaczyński wraz z małżonką i delegacją państwową leciał, by oddać hołd zamordowanym równo 70 lat wcześniej polskim oficerom.

Przypominamy z tej okazji treść przemówienia, które Lech Kaczyński miał wygłosić w Katyniu:

To było 70 lat temu. Zabijano ich – wcześniej skrę­powanych – strzałem w tył głowy. Tak, by krwi było mało. Później – ciągle z orłami na guzikach mundu­rów – kładziono w głębokich dołach. Tu, w Katyniu, takich śmierci było 4400. W Katyniu, Charkowie, Twerze, w Kijowie, Chersoniu oraz w Mińsku – ra­zem 21 768.

Zamordowani to obywatele Polski, lu­dzie różnych wyznań i różnych zawodów; wojsko­wi, policjanci i cywile. Są wśród nich generałowie i zwykli policjanci, profesorowie i wiejscy nauczyciele. Są wojskowi kapelani różnych wyznań: kapłani kato­liccy, naczelny rabin WP, naczelny kapelan greckoka­tolicki i naczelny kapelan prawosławny. Wszystkie te zbrodnie – popełnione w kilku miejscach – nazywa­my symbolicznie Zbrodnią Katyńską. Łączy je oby­watelstwo ofiar i ta sama decyzja tych samych spraw­ców.

Zbrodni dokonano z woli Stalina, na rozkaz naj­wyższych władz Związku Sowieckiego:  Biura Poli­tycznego WKP(b). Decyzja zapada 5 marca 1940, na wniosek Ławrentija Berii: rozstrzelać! W uzasadnie­niu wniosku czytamy: to zatwardziali, nie rokujący poprawy wrogowie władzy sowieckiej.

Tych ludzi zgładzono bez procesów i wyroków. Zo­stali zamordowani z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata. Czym jest śmierć dziesiątków tysięcy osób – obywateli Rzeczypospolitej – bez sądu? Jeśli to nie jest ludobójstwo, to co nim jest?

Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego? Historycy wskazują zbrodnicze mechanizmy komunistycznego totalitaryzmu. Część jego ofiar leży tuż obok, również w katyńskim lesie. To tysiące Rosjan, Ukraińców, Bia­łorusinów, ludzi innych narodów. Źródłem zbrodni jest jednak także pakt Ribbentrop–Mołotow prowa­dzący do czwartego rozbioru Polski. Są nim impe­rialne, szowinistyczne zamiary Stalina. Zbrodnia Ka­tyńska jest – pisał o tym wyłączony w ostatniej chwili z transportu śmierci prof. Stanisław Swianiewicz – częścią akcji (…) oczyszczenia przedpoli potrzeb­nych dla dalszej ekspansji imperializmu sowieckiego. Jest kluczowym elementem planu zniszczenia wolnej Polski: państwa stojącego – od roku 1920 – na dro­dze podboju Europy przez komunistyczne imperium. To dlatego NKWD próbuje pozyskać jeńców: niech poprą plany podboju. Oficerowie z Kozielska i Staro­bielska wybierają jednak honor, są wierni Ojczyźnie. Dlatego Stalin i jego Biuro Polityczne, mszcząc się na niepokonanych, decydują: rozstrzelać ich. Grobami są doły śmierci w Katyniu, pod Charkowem, w Miednoje. Te doły śmierci mają być także grobem Polski, niepodległej Rzeczypospolitej. W czerwcu roku 1941 Niemcy uderzają na ZSRS: sojusznicy z sierpnia 1939 r. stają się śmiertelnymi wrogami. ZSRS zostaje członkiem koalicji antyhi­tlerowskiej. Rząd w Moskwie przywraca – na mocy układu z 30 lipca 1941 r. – stosunki z Polską. Stalin za­siada u boku Roosevelta i Churchilla w wielkiej trójce.

Miliony żołnierzy Armii Czerwonej – Rosjan, Ukra­ińców, Białorusinów, Gruzinów, Ormian i Azerów, mieszkańców Azji środkowej – oddają życie w wal­ce z Niemcami Hitlera. W tej samej walce giną też Amerykanie, Brytyjczycy, Polacy, żołnierze innych narodów. Przypomnijmy: to my, Polacy, jako pierw­si zbrojnie przeciwstawiliśmy się armii Hitlera. To my walczyliśmy z nazistowskimi Niemcami od początku do końca wojny. Pod jej koniec nasi żołnierze two­rzą czwartą co do liczebności armię antyhitlerowskiej koalicji. Polacy walczą i giną na wszystkich frontach: na Westerplatte i pod Kockiem, w bitwie o Anglię i pod Monte Cassino, pod Lenino i w Berlinie, w par­tyzantce i w powstaniu warszawskim. Są wśród nich bracia i dzieci ofiar Katynia. W bombowcu Polskich Sił Zbrojnych nad III Rzeszą ginie 26-letni Aleksan­der Fedorońko, najstarszy z synów zamordowane­go w Katyniu Szymona Fedorońki – naczelnego ka­pelana wyznania prawosławnego Wojska Polskiego. Najmłodszy syn, 22–letni Orest, poległ – w szeregach Armii Krajowej – w pierwszym dniu powstania warszawskiego. Jego 24-letni brat Wiaczesław, walczący w Zgrupowaniu AK „Gurt”, ginie 17 dni później.

W maju 1945 r. III Rzesza przegrywa wojnę. Na­zistowski totalitaryzm upada. Niedługo obchodzić będziemy 65. rocznicę tego wydarzenia. Dla naszego narodu było to jednak zwycięstwo gorzkie, niepełne. Trafiamy w strefę wpływów Stalina i totalitarnego komunizmu. Po roku 1945 Polska istnieje, ale bez nie­podległości. Z narzuconym ustrojem. Próbuje się też zafałszować naszą pamięć o polskiej historii i polskiej tożsamości.

Ważną częścią tej próby fałszerstwa było kłamstwo katyńskie. Historycy nazywają je wręcz kłamstwem założycielskim PRL. Obowiązuje od roku 1943. To w związku z nim Stalin zrywa stosunki z polskim rzą­dem. Świat miał się nigdy nie dowiedzieć. Rodzinom ofiar odebrano prawo do publicznej żałoby, do opła­kania i godnego upamiętnienia najbliższych. Po stro­nie kłamstwa stoi potęga totalitarnego imperium, stoi aparat władzy polskich komunistów. Ludzie mówią­cy prawdę o Katyniu płacą za to wysoką cenę. Tak­że uczniowie. W roku 1949 za wykrzyczaną na lekcji prawdę o Katyniu 20-letni uczeń z Chełma Józef Bałka wyrokiem wojskowego sądu trafia na trzy lata do więzienia. Czyżby – przypomnę słowa poety – świad­kiem miały pozostać guziki nieugięte znajdowane tu, na katyńskich mogiłach?

Są jednak także nieugięci ludzie i – po czterech deka­dach – totalitarny Goliat zostaje pokonany. Prawda – ta ostateczna broń przeciw przemocy – zwycięża. Tak jak kłamstwo katyńskie było fundamentem PRL, tak prawda o Katyniu jest fundamentem wolnej Rzeczypospolitej. To wielka zasługa Rodzin Katyńskich. Ich walki o pamięć o swoich bliskich, a więc także – o pa­mięć i tożsamość Polski. Zasługa młodzieży. Uczniów takich jak Józef Bałka. Zasługa tych nauczycieli, któ­rzy – mimo zakazów – mówili dzieciom prawdę. Za­sługa księży, w tym księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego i zamordowanego w styczniu roku 1989 księdza Stefana Niedzielaka – inicjatora wzniesienia krzyża katyńskiego na cmentarzu Powązkowskim. Zasługa drukarzy nielegalnych wydawnictw. Zasługa wielu niezależnych inicjatyw i „Solidarności”. Mi­lionów rodziców opowiadających swoim dzieciom prawdziwą historię Polski. Jak trafnie powiedział tu przed kilkoma dniami premier Rzeczypospolitej, Po­lacy stają się wielką Rodziną Katyńską.

Wszystkim członkom tej wspólnoty, w szczególności krewnym i bliskim ofiar, składam najgłębsze podzię­kowanie. Zwycięstwo w bitwie z kłamstwem to Wasza wielka zasługa! Dobrze zasłużyliście się Ojczyźnie!

Wielkie zasługi w walce z kłamstwem katyńskim mają także Rosjanie: działacze Memoriału, ci prawnicy, hi­storycy i funkcjonariusze rosyjskiego państwa, którzy odważnie ujawniali tę zbrodnię Stalina.

Katyń i kłamstwo katyńskie stały się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruły relacje między Polakami i Rosjanami. Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dla­tego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność. My, chrześcijanie, wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedli­wość. Pokazuje drogę do pojednania.

Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie zagoić i zabliźnić. Jesteśmy na tej drodze. Mimo różnych wa­hań i tendencji, prawdy o Zbrodni Katyńskiej jest dziś więcej niż ćwierć wieku temu. Doceniamy działania Rosji i Rosjan służące tej prawdzie, w tym środową wizytę premiera Rosji w lesie katyńskim, na grobach pomordowanych. Jednak prawda potrzebuje nie tyl­ko słów, ale i konkretów.

Trzeba ujawnienia wszyst­kich dokumentów dotyczących Zbrodni Katyńskiej. Okoliczności tej zbrodni muszą zostać do końca zba­dane i wyjaśnione. Trzeba tu, w Katyniu, rozmowy młodzieży: polskiej i rosyjskiej, ukraińskiej i biało­ruskiej. Ważne jest, by została potwierdzona praw­nie niewinność ofiar, by kłamstwo katyńskie zniknę­ło na zawsze z przestrzeni publicznej. Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzy­mując się na niej ani nie cofając. Ta droga do pojed­nania wymaga jednak czytelnych znaków. Na tej dro­dze trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot. Trzeba myślenia o wspól­nych wartościach: o demokracji, wolności, plurali­zmie, a nie – o strefach wpływów.

Tragedia Katynia i walka z kłamstwem katyńskim to doświadczenie ważne dla kolejnych pokoleń Pola­ków. To część naszej historii. Naszej pamięci i naszej tożsamości. To jednak także część historii całej Euro­py, świata. To przesłanie dotyczące każdego człowieka i wszystkich narodów. Dotyczące i przeszłości, i przy­szłości ludzkiej cywilizacji. Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Bę­dzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i naro­dy potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wy­brać wolność i obronić prawdę.

Oddajmy wspólnie hołd pomordowanym: pomódlmy się nad ich grobami. Chwała bohaterom! Cześć ich pamięci!

 

Posted in Patriotyzm, Polityka | Otagowane: | 99 Comments »

Mocne kazanie do tzw. świątecznych wiernych

Posted by Dzieckonmp w dniu 9 Kwiecień 2015


WIEMY, ŻE POŚRÓD NAS SĄ LETNI CHRZEŚCIJANIE, KTÓRZY PANA BOGA TRAKTUJĄ JAK ZBĘDNY DODATEK DO ŻYCIA I W TEN SPOSÓB ODCINAJĄ SIĘ OD „ŹRÓDŁA WODY ŻYWEJ”.

„Świąteczni wierni” to ci, którzy w kościele na Mszy świętej pojawiają się co najwyżej kilka razy w roku, przy okazji większych uroczystości. Ich wizyty w kościele są niepowtarzalną okazją do tego, aby skierować do nich specjalne słowo.

Kliknij i posłuchaj

Posted in Homilie | Otagowane: , | 64 Comments »

Jesteśmy ludźmi Wielkanocy

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Kwiecień 2015


Nie pozostawajmy w rozpaczy. Jan Paweł II powiedział:

„My chrześcijanie jesteśmy ludźmi paschalnymi, jesteśmy ludźmi Wielkanocy, jeśli stajemy się świadkami Zmartwychwstałego.” Alleluja jest naszą pieśnią.

„Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. (Marka 16:6)

Posted in Śpiew | Otagowane: | 37 Comments »

Blogowa Nowenna Pompejańska za Ojczyznę

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Kwiecień 2015


Czytelnik Zdravko pisze do nas:

Szczęść Boże! Powoli zbliżamy się do końca Blogowej Nowenny Pompejańskiej za Ojczyznę (12.04.2015), Wielkie Bóg zapłać za dla wszystkich, którzy się zgłosili a także dla tych co odmawiali Nowennę według tajemnicy, którą wybrali w ankiecie. Łącznie zorganizowano aż 4 Nowenny, które wspólnie w duchowej łączności złożyliśmy na ręce Matki Boskiej za naszą nieszczęśliwą Ojczyznę. Mogłoby się wydawać, że to niewiele „co moja dziesiątka może zmienić”, jednakże pamiętajmy, że miłosierdzie Boga jest nieskończone, o czym przekonujemy się za każdym razem podczas sakramentu pokuty, kiedy Bóg nam wybacza grzechy, które nieraz popełniamy wielokrotnie.

Pragnę nadmienić, że „Nowenna Pompejańska za Ojczyznę” będzie kontynuowana, rozpocznie się 13.04.2015 a skończy 5.06.2015. Zasady są takie same jak poprzednio. Zgłaszacie chęć uczestnictwa w Nowennie, wysyłając e-mail na n.pompejzaojczyzne@wp.pl a jak przydzielam wam daną tajemnicę, którą będziecie odmawiać przez 54 dni. Z racji tego, że Nowenna Pompejańska nie jest zwykłym różańcem, osoby, które kończą część różańca zobowiązane są do odmawiania modlitw końcowych. Przez pierwsze 27 dni „Błagalne”, a przez dalszy okres (czas zmiany – 10.05.2015) „Dziękczynne”. Ci co kategorycznie nie chcą odmawiać modlitw końcowych niech to wyraźnie zaznaczą, albo też przeciwnie, chętni na modlitwy końcowe mile widziane :) . Osoby, które uczestniczyły w pierwszej Nowennie (lub też w jakiejś innej) niech podadzą tajemnicę, którą odmawiali a ja podam inną, tak by np. ci co odmawiali „Jezusa Ukrzyżowanego” mogli też zobaczyć „Jezusa Zmartwychwstałego” . Zdaję sobie sprawę, że nie rozpoczęliśmy jednocześnie, dlatego też publikuje tą wiadomość z wyprzedzeniem. Wielka Prośba do admina by wrzucił wiadomość na główną najlepiej by ją przykleił przynajmniej do końca 12 kwietnia.

W skrócie:
Wiadomość wysyłamy na:

n.pompejzaojczyzne@wp.pl

Czas rozpoczęcia: 13.04.2015

Zmiana modlitw końcowych: 10.05.2015

Koniec Nowenny 5.06.2015

Aha jeszcze coś każdy niech przed rozpoczęciem dziesiątki niech powie:

„Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”

Modlitwy końcowe:
http://pompejanska.rosemaria.pl/2011/06/jak-odmawiac-nowenne-pompejanska-krok-po-kroku/

Niech wam Bóg Błogosławi!

Posted in Apel, Patriotyzm | Otagowane: , | 313 Comments »

Pierwsza święta z Ekwadoru

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Kwiecień 2015


Z miesięcznika  „Przymierze z Maryją”  dokładnie z przed pięciu lat (nr 51/2010).

Cierpienia Matki Marianny

Na przełomie XV i XVI wieku żyła w Quito, w Ekwadorze pewna zakonnica hiszpańska, której mało znane, ale niezwykłe życie ma związek z naszymi czasami. Matka Marianna Jesus Torres y Berriochoa była mniszką koncepcjonistką, która zdecydowała się wziąć na swoje ramiona niewyobrażalne cierpienia, by zadośćuczynić za grzechy XX wieku.
MariannaPewnego dnia 1582 roku młoda zakonnica modliła się przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy klasztoru sióstr koncepcjonistek w mieście Quito. Nagle usłyszała przerażający grzmot. Po chwili prawie w całej kaplicy zapadły ciemności. Tylko główny ołtarz pozostał oświetlony. Siostra ujrzała otwarte tabernakulum i wyłaniającego się z niego ukrzyżowanego Pana Jezusa. Obok Zbawiciela stali, jak na Golgocie: Najświętsza Maryja Panna, św. Jan Ewangelista i św. Maria Magdalena. Pan Jezus bardzo cierpiał.

Zakonnica usłyszała głos: – To jest kara dla XX wieku. Wówczas jej oczom ukazały się trzy miecze, unoszące się nad głową Zbawiciela z napisem na pierwszym z nich: „Będą karać herezje”, na drugim – „Będą karać bluźnierstwa” i na trzecim – „Będą karać grzechy nieczystości”. Potem Matka Boża zwróciła się do młodej mniszki tymi słowami: – Moja córko, czy chcesz poświęcić się za ludzi, którzy dopuszczą się tych grzechów w XX wieku?

Tak, jestem gotowa – odpowiedziała. I w tym samym momencie trzy miecze przebiły jej serce. Siostra Marianna padła martwa, doznając wcześniej ogromnej męki…

* * *
Przełożona zakonu, a także inne mniszki zaniepokojone nieobecnością siostry Marianny zaczęły jej szukać. Odnalazły ją, a właściwie jej zimne ciało w kaplicy. Siostry przeniosły je do celi, położyły na łóżku i natychmiast wezwały lekarza Don Sancho oraz braci franciszkanów, którzy w sposób szczególny byli związani z klasztorem. Lekarz potwierdził zgon młodziutkiej koncepcjonistki. Siostry rozpoczęły przygotowania do pogrzebu. Do drzwi klasztoru zaczęli dobijać się liczni mieszkańcy Quito, którzy po raz ostatni chcieli ujrzeć ciało ich ukochanej dobrodziejki. Siostra Marianna, mimo młodego wieku, słynęła bowiem już wtedy z niezwykłej świętości, dobroci oraz cudów.

Tymczasem, po przebiciu serca trzema mieczami, Marianna znalazła się przed obliczem Boskim. Bóg, nie znajdując w całym jej życiu żadnej niegodziwości, zwrócił się do niej tymi słowami: – Przyjdź do Mnie ukochana córko i odbierz wieniec, który ci przygotowałem u zarania świata.

Marianna1Jednocześnie, w tym samym czasie na ziemi trwały modlitwy sióstr, ojców franciszkanów oraz zwykłych ludzi, którzy zawodzili z powodu śmierci młodziutkiej mniszki. Wzdychając i płacząc, prosili Boga, aby przywrócił do życia ich „ukochanego anioła” i obrończynię przed siłami zła.

Chcąc się przychylić do tych modlitw płynących z ziemi, Chrystus przedstawił Mariannie dwie korony: jedną niebywałej piękności i drugą – z lilii przeplataną cierniami. Następnie kazał jej dokonać wyboru, przypominając, że ta pierwsza oznacza, iż pozostanie już na zawsze w chwale niebieskiej, a druga – że wróci na ziemię, by na nowo cierpieć. Siostra Marianna poprosiła Pana Jezusa, by to On dokonał za nią wyboru. Zbawiciel jednak odmówił. Wtedy przemówiła Matka Boża: – Opuściłam chwałę niebieską i wróciłam na ziemię, by chronić moje dzieci. Chcę, żebyś mnie naśladowała i wróciła na ziemię, bo twoja obecność tam jest niezbędna dla dobra mojego zakonu.

Matka Boża przepowiedziała również, że jeśli zabraknie osób, które tak jak ona poświęcą się dla zadośćuczynienia za grzechy XX wieku, wówczas Quito spotka straszna tragedia. Słysząc to, pokorna dziewica zgodziła się wrócić na ziemię i stała się ofiarą przebłagalną za grzechy herezji, bezbożności i nieczystości naszych czasów.

Zatem Bóg wrócił zakonnicę mieszkańcom Quito…

* * *
W nocy 17 września 1588 r. Marianna otrzymała stygmaty. Po tym zdarzeniu straszliwe chorowała i przez pięć miesięcy nie ruszała się z łóżka. W tym czasie kusił ją szatan, który wmawiał jej, że wszystko, co robi, nie ma sensu, że jej życie to jedno wielkie oszustwo. Krążył wokół jej łóżka, przybierając postać ohydnego węża, którego widziała już wcześniej podczas burzy, jaka się rozpętała na oceanie, gdy płynęła na statku z Hiszpanii do Ekwadoru. Pewnej nocy, nie mogąc już udźwignąć tej męki, zwróciła się o pomoc do Matki Bożej, by jej ulżyła w cierpieniu. Przez krótką chwilę mogła odetchnąć, podziwiając Piękną Panią…

W Wielką Sobotę 1589 r. – po straszliwych mękach, jakie siostra Marianna przechodziła w Wielki Piątek, gdy Bóg ukazał jej wizję herezji i nadużyć, które miały drążyć Kościół w naszych czasach – siostry ponownie wystawiły jej ciało w trumnie, przekonane, że odeszła do Pana. Jednak już następnego ranka siostra Marianna z woli Bożej znowu powróciła do życia, by dalej móc cierpieć dla Niego.

* * *
Życie mniszki pełne było niezwykłych wizji i zdarzeń. W 1589 r. została matką przełożoną klasztoru. Ale i tutaj borykała się z wieloma trudnościami.
Marianna22 lutego 1594 r. matka Marianna, modląc się długo w kaplicy chóralnej, ujrzała Piękną Panią, która kazała się tytułować Matką Bożą Dobrego Zdarzenia. Na lewej ręce trzymała Dzieciątko Jezus, a w prawej – pastorał wykonany z próby złota niespotykanej na ziemi. Matka Boża Dobrego Zdarzenia (Nuestra Seńora del Buen Suceso) wielokrotnie ukazywała się siostrze Mariannie, przepowiadając, że klasztor poświęcony Jej Niepokalanemu Poczęciu będzie chciał zniszczyć za wszelką cenę szatan, ale mu się to nie uda. Przepowiedziała bunty sióstr i wiele nieszczęść XX wieku, a także gwałtowną śmierć katolickiego prezydenta Ekwadoru, który miał poświęcić kraj Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Pocieszała Mariannę, mówiąc jej, jak bardzo podobają się Panu Jezusowi cierpienia znoszone za grzechy XX wieku i zapewniała ją, że nigdy nie straci odwagi.

Matka Boża miała powiedzieć, że w XIX wieku Ekwadorem będzie rządził prawdziwie chrześcijański prezydent i że zginie on śmiercią męczeńską na tym samym placu, gdzie znajduje się klasztor koncepcjonistek. Prezydent miał poświęcić republikę Ekwadoru Najświętszemu Sercu Jej Syna i dzięki temu poświęceniu przez wiele lat w kraju miała być zachowana wiara.

Przepowiednia Matki Bożej sprawdziła się co do joty. W 1859 r. prezydentem Ekwadoru został Gabriel Garcia Moreno. Człowiek niezwykle odważny, błyskotliwy i szczerze kochający Boga. W ciągu kilku lat swojego urzędowania wprowadził ważne reformy, które podniosły ten kraj pod każdym względem: moralnym, edukacyjnym, gospodarczym. Dokonał również publicznego aktu poświęcenia Ekwadoru Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W czasie drugiej kadencji prezydent Moreno brał udział w procesji, która szła ulicami Quito w Wielki Piątek. Niósł ogromny drewniany krzyż. Wówczas to loża masońska podjęła decyzję o zamordowaniu katolickiego prezydenta. Gabriel Garcia Moreno zginął 6 sierpnia 1875 r., gdy wracał z Mszy św. do pałacu prezydenckiego. Zabójcy dopadli go na placu centralnym, gdzie znajduje się klasztor koncepcjonistek. Zanim wydał ostatnie tchnienie, zanurzył palec w swojej krwi i napisał na ziemi: „Dios no muere!” – „Bóg nie umiera!”. W tym samym czasie na obrazie z wizerunkiem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia, znajdującym się w katedrze w Quito, pojawiły się łzy.

Matka Boża Dobrego Zdarzenia wielokrotnie ukazywała się siostrze Mariannie i przepowiadała dzieje XIX oraz XX wieku. Mówiła o bolesnym zepsuciu obyczajów, zniszczeniu niewinności dzieci i cnotliwości kobiet, panowaniu masońskich praw, o profanacjach, bluźnierstwach, o kryzysie Kościoła i duchowieństwa, jednocześnie zapowiadając, że w chwilach najgorszego zamętu, kiedy ludziom będzie się wydawało, że zło triumfuje, wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Powiedziała także siostrze Mariannie, że dopiero po trzech wiekach od jej śmierci objawienia te będą na nowo odkryte, a nabożeństwo do Niej, zwłaszcza w XX wieku będzie cudownie owocować w sferze duchowej i doczesnej, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie.

Matka Marianna po przeżyciu pięciu lat straszliwych mąk dla wyzwolenia duszy zbuntowanej zakonnicy, które znosiła z anielskim posłuszeństwem, zmarła opatrzona świętymi sakramentami w 1635 r.
W 1906 r. podczas remontu klasztoru odnaleziono trumnę z jej ciałem, które było nienaruszone.

Agnieszka Stelmach

Źródło: miesięcznik  „Przymierze z Maryją”
———————–

Marianna Franciszka urodziła się w Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej katolickiej rodziny. Z powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8 grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat2. Podczas Komunii Marianna otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie przeznaczona na misje.

W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby założyć klasztor w stolicy Ekwadoru. Rozpoczęła tam swe życie zakonne, które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki, inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały oszczerstwa. Dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. Po śmierci pierwszej przełożonej w 1593 roku, została wybrana na przeoryszę. Było to w chwili, kiedy w Quito wybuchła rewolucja, której skutki miały dotknąć również zakony. Właśnie wówczas pewna zakonnica, zwana La Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za bardzo gorliwych i surowych zakonników.

W tej trudnej sytuacji matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się jej po raz pierwszy i powiedziała:

Jestem María del Buen Suceso, Królowa nieba i ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Dobrego Zdarzenia, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”.

Wkrótce po tej wizji wspólnota wybrała nową przełożoną, pod której rządami reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. S. Marianna próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem 25.

W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask, miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”.

Na koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu. Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt – siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych. Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.

Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.

Wizja profanacji Sakramentów świętych

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.

Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso

Zaraz po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną. Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny. Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło. Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć pracę, zawołał zaskoczony:

Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości i nieziemskiej piękności”.

Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu. Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2 lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku).

Główne objawienie: zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie

Resztę życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to prosiła ją Matka Najświętsza.

Najważniejsze objawienie siostra Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie, Matka Boża objawiła się jej i powiedziała:

Przygotuj twoją duszę, aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać.

Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:

Po pierwsze, przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów. Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty, będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne; stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych, nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.

Po drugie, Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia. Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne formowanie i brak duchowego kierownictwa!

Trzeci powód, dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie dziewiczej duszy.

Czwartą przyczyną jest to, iż po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz. Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna, miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością, siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją duszę na wielkie niebezpieczeństwo.

Módl się usilnie, wołaj niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom, oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów.

Tego ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą, ku chwale Bożej.

Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w oziębłość (…) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało.

Wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Piąty powód, dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść wszelkim rodzajom występku i grzechu.

Moja droga córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy”.

Objawienie Najświętszego Serca Pana Jezusa o kryzysie w Kościele

W ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one [ciernie] oznaczają ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i obojętność tak okrutnie rani Moje Serce.

Nadchodzą czasy, gdy [Moja] nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi małymi cierniami, które widzisz. …

Wiedz także, że Boska Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”.

Ostatnie objawienie Matki Bożej Dobrego Zdarzenia

Po raz ostatni Matka Boża objawiła się m. Marianie 8 grudnia 1634 roku, zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o tym, jak ważne są spowiedź i Komunia święta, a także o ciężkiej odpowiedzialności kapłanów. Przepowiedziała różne wydarzenia, które mają mieć miejsce w XIX wieku. Mówiła również o roli klasztorów, w których zachowuje się czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych, którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Na prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte.

Na koniec ostrzegała, że nabożeństwo do Niej „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie”.

16 stycznia 1635 matka Marianna zmarła po przyjęciu ostatnich sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało. Ω

O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie www.ourladyofgoodsuccess.com, gdzie znajduje się m.in. sporo dużych zdjęć świątyni i innych ciekawych materiałów (strona w języku angielskim).

Benedykt XVI  kanonizował  siostrę Mariannę i odtąd jest pierwsza świętą z Ekwadoru.

Źródło: forumdlazycia.wordpress.com

———

PIĘĆ LAT W PIEKLE

Wyjątkowe doświadczenia Marianny de Torres

Marianna Franciszka de Jesús Torres y Berriochoa (1563-1635), przełożona klasztoru Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), jest bohaterką niezwykłej w historii świata opowieści. O piekle. Mogłaby nam dużo o nim powiedzieć, spędziła „tam” pięć lat swego świątobliwego życia.

Niezwykłe doświadczenie, które stało się udziałem przeoryszy z Quito, jest może jedynymw swoim rodzaju. Zazwyczaj spotykamy się z wizjami otchłani, w których niebo ukazuje nam los potępionych,by przestrzec przed nim człowieka. Tewizje zawsze są przepuszczane– tłumaczy Benedykt XVI – przez„filtr zmysłów”, dlatego różnią się od siebie znacząco. Każdy wizjoner potrzebuje innego, wpisanego w jego kulturę, języka wyobrażeń; nim właśnie posługuje się Bóg w przekazywaniu swego zbawczegoorędzia. Nie są to nigdy „fotografie”piekła, lecz jedynie symboliczne ilustracje odwołujące się doludzkich skojarzeń. W najstarszych wizjach były to obrazy nieczystości i cierpienia wprost związanego z popełnionymi grzechami. Wizje datowane na czasy średniowieczne i późniejsze pełne są ognia i siarki. Dziś językiem tłumaczącym rzeczywistość piekła jest samotność i pustka.

Z licznych świadectw dowiadujemy się też o innej formie objawiania rzeczywistości piekła – o jej nawiedzeniach przez świętych i wizjonerów.Tu również mamy do czynienia z symboliką opartą na „filtrze zmysłów”, a oprowadzanie po piekle (przewodnikiem jest zazwyczaj Najświętsza Maryja Panna,czasem anioł) ma cel dydaktyczny.

To radykalne ostrzeżenie przed dramatyczną klęską, jaka może czekać każdego z nas. Motywacja pozytywna nie zawsze wystarcza. Nie każdy gotów jest zmienić życie, by osiągnąć szczęście wieczne. Czasemlepszą motywacją jest strach…

W przypadku siostry Marianny de Torres mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Nie ma „poznania” piekła, ale jego „doświadczenie”. Nie ma też żadnej dydaktyki.Jest cierpienie czasowe, by drugą osobę uratować przed cierpieniemwiecznym.

Tym razem doświadczenie zmysłowe („filtr zmysłów”) Marianny było jedynie narzędziem do przeżycia możliwie doskonale tego, co cierpieć miała pewna zakonnica z jej klasztoru – osoba, która swoim życiem powiedziała Bogu „nie”. I tu mamy obrazy. Są one jednak bez znaczenia. Liczy się tylko ból, któryprzez nie staje się udziałem człowieka. Trwający pięć lat, które dla siostryde Torres były jak wieczność.

Niewiara w piekło

Zobaczyć piekło? Zamieszkać w nim? Dla współczesnego człowieka wydaje się to niemożliwe.

Czy dlatego, że nie do przyjęcia jest dla niego uznanie istnienia innej rzeczywistości niż wpisana w naszą czasoprzestrzeń? Otóż nie, okazuje się, że człowiek jest w stanie uwierzyć w rzeczy dla rozumu niepojęte– pod warunkiem, że wiedza ta nie jest dla niego zagrożeniem.Gdy nauka coraz głośniej sugeruje istnienie światów równoległych, ludzie są zdolni w to uwierzyć, nawet nie rozumiejąc zawiłych wywodów specjalistów od matematyki, fizyki, astronomii. Ale w równoległy świat nadprzyrodzoności, która w sposób istotny zahacza o naszą rzeczywistość, w świat Boga,aniołów i diabła, ci sami ludzie niepotrafią już uwierzyć…

Może to kolejny dowód na istnienietego świata? Dowód na inteligencjęSzatana, który w genialny sposób rodzi w ludzkich umysłach„mądrość” selekcyjnych wyborów. Zasada jest prosta: co jest wygodne– istnieje, co stawia wymagania – tego po prostu nie ma.

Atak „od wewnątrz”

Klasztor w Quito to jedno z tych miejsc na świecie, w których Bóg umieścił swój znak zwycięstwa związany z tajemniczą siłą bezgrzeszności Maryi. Został on zbudowany w wieku XVI na cześć Niepokalanego Poczęcia, a sama Niepokalana zapowiedziała, że trwające za jego murami modlitwa i pokuta będą przynosiły niekończące się owoce nawrócenia.

Stojący w stolicy Ekwadoru żeński klasztor był bastionem wiary i pokładania nadziei w Bogu, twierdzą nie do pokonania dla sił zła. Był źródłem bezsilnej nienawiści Szatana.

W końcu jednak diabeł znalazł sposób. Opracował podstępny plan zniszczenia świętego klasztoru od wewnątrz, przez zdradę jednej z jego mieszkanek. Jego cierpliwe wysiłki sprawiły, że pewna ekwadorska siostra zaczęła kwestionować autorytet przełożonej, jednocześnie kusząc inne zakonnice wizją lżejszego życia. La Capitana – jak nazywają ją historycy – domagała się rozluźnienia surowej reguły klasztoru. W końcu zdobyła posłuch… Na Mariannę złożyła fałszywy donos do biskupa i w konsekwencji sprawiła, że siostra de Torres wraz z innymi zakonnicami, które sprzeciwiły się decyzji złagodzenia reguły, znalazła się w klasztornym więzieniu.

Ujawnienie zła

Kiedy Marianna i wierne jej towarzyszki zostały w końcu wypuszczone, biskup zażądał nowych wyborów władz klasztoru. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Podczas głosowania La Capitana wpadła w coś na podobieństwo szatańskiej ekstazy i zaczęła triumfalnie domagać się dla siebie stanowiska przełożonej, jednocześnie oskarżając Mariannę o niewyobrażalne rzeczy. Trudno było nie rozpoznać diabelskiego źródła zachowania Capitany. Dlatego reakcja biskupa była zdecydowana: kazał zamknąć ją w tym samym karcerze, w którym wcześniej przebywała siostra Marianna. Miał nadzieję, żeczas i pokuta uświadomią zakonnicy, że stała się narzędziem diabła.

W tym czasie Marianna miała widzenie, w którym zobaczyła, że La Capitana stanowi już własność diabła i że czeka ją potępienie wieczne. Zaczęła więc błagać Jezusa o ocalenie współsiostry, On zaś zgodził się wyrwać Capitanę z niewoli Złego i zesłać do czyśćca, ale pod jednym warunkiem. Marianna w zamian za tę łaskę miała podjąć się szczególnej ekspiacji – przez pięć lat cierpieć męki piekła. Świątobliwamniszka wyraziła zgodę.

Ucieczka diabła

Nie upłynęło wiele czasu, gdy La Capitana popadła w obłęd. Marianna opiekowała się nią, ale zapiekła w nienawiści siostra odpłacała tylko przekleństwami i obelgami. Pewnego dnia zaczęła przeraźliwie krzyczeć, że umiera i że diabły ciągną jej duszę do piekła. Kiedy siostra de Torres pochyliła się nad umierającą zakonnicą, zauważyła dwa czarne stwory przyczajone pod ścianą w kącie pokoju, próbujące ukryć się przed nią. Przyszły zabrać duszę umierającej Capitany. Marianna, oburzona, zaczęła wołać do nich na cały głos: Dzikie i ohydne bestie, co wy tu robicie? Wracajcie do swojego okrutnego domu, bo to jest święte miejsce, dom modlitwy i pokuty. Wszystkie wysiłki, by wyrwać duszę mojej siostry, będą daremne. Jezus Chrystus umarł za nią i mimo waszych wysiłków, będzie zbawiona. Rozkazuję wam w imię tajemnic Trójcy Przenajświętszej, Bożej Eucharystii, Bożego Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny i chwalebnego Wniebowzięcia Jej ciałem i duszą do nieba, byście natychmiast opuściły to święte miejsce. Zostawcie je i nigdy więcej nie wracajcie dręczyć swą odrażającą obecnością którejkolwiek z moich sióstr. Diabły zniknęły, chora zakonnica nie umarła… Historia jej ostatnich dni jest niezwykła; pokazuje,do jakiego stopnia człowiek może stać się niewolnikiem Szatana, niezdolnymdo pojednania z ludźmi i z Bogiem, do odbycia spowiedzi i przyjęcia sakramentów. Tak było z La Capitaną, która chciała to uczynić, ale nie mogła… W końcu jednak zdołała przyjąć łaskę skruchy i zmarła pojednana z Bogiem i ludźmi.

Pięć długich lat

Jezus ukazał się Mariannie i przypomniał jej, że nadszedł czas, żeby zapłacić za zbawienie duszy opętanej współsiostry. Zapowiedział, że Marianna zamieszka w piekle następnego dnia po otrzymaniu Komunii Świętej. Gdy nazajutrz rano świątobliwa mniszka podeszła do Komunii Świętej, wiedziała, że za chwilę na okres pięciu lat straci kontakt z ukochanym Zbawicielem. Nie, nie wahała się ani minuty. A gdy tylko Eucharystyczny Chleb rozpuścił się w jej ustach, poczuła straszny ból, jakby jej serce zostało wyrwane z piersi. Od tego momentu stała się całkowicie niewrażliwa na Boga i Jego łaskę.

Miała pozostać w tym stanie przez pięć lat, straciła jednak zupełnie pojęcie czasu i była przekonana, że zanurzyła się w wieczność. Bo potępienie nie ma końca. Jej wielka miłość do Boga i Jego Najświętszej Matki zmieniła się w uczucie nienawiści, obrzydzenia i rozpaczy. Jej dusza cierpiała męki potępionych, zaś wszystkie zmysły ciała zostały poddane straszliwym torturom.

Siostra Marianna opisała ten stan w swej duchowej biografii.

Znowu napotykamy opis, w którym całe doświadczenie zostaje przefiltrowane przez aparat zmysłów człowieka. Zakonnica pisze, że jej ciało było jak rozżarzony węgiel, spalany bez końca pośród niewyobrażalnych cierpień. Że jej oczy widziały najstraszniejsze piekielne sceny, a uszy były wypełnione najokropniejszymi bluźnierstwami. Opisuje, jak zmysł węchu był nękany przez zapach wszelkiego rodzaju brudów ludzkości,a dotyk dręczony ostrymi ukłuciami przeszywającymi ją aż do serca. Jej zmysł smaku miał być torturowany przez straszne, nieznane smaki, a demony siłą wlewały jej dogardła roztopioną siarkę. A wszystko po to, by sprowokować ją do gniewu, rozpaczy i bluźnierstwa.Cierpiała męki piekła, wiodąc swe przykładne życie w klasztorze.

Nikt nie wiedział, co dzieje się w jej duszy. Pozostała przykładem delikatności, pokory i posłuszeństwa. Jedynym zewnętrznym znakiem jej cierpień był zmieniony wygląd. J ejtwarz straciła swój kolor i stała się ziemistej barwy, a Marianna pod koniec ekspiacyjnego cierpienia była „chodzącym trupem”. Dopiero po upływie pięciu lat ekspiacji Maryja powiedziała: „Dość!”. Bo w wizjach piekła i w spotkaniach z Szatanem to Ona właśnie ma moc zakończyć godzinę grozy.

Skąd wiemy o niezwykłym doświadczeniu

siostry Marianny de Torres?

Kierownik duchowy oraz biskup Quito nakazali jej pod posłuszeństwem spisać wszystko, co dotyczyło jej życia duchowego. Po śmierci wizjonerki jej kierownik duchowy i spowiednik, franciszkanin o. Michał Romero, napisał biografię zakonnicy. Dokumenty te znalazły się w wielkim tomie pt. „El Cuadernon” (razem z życiorysami innych sióstr założycielek klasztoru). Na podstawie tego źródła o. Manuel Souza Pereira, prowincjał ojców franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku książkę pt. „Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka

Artykuł ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika „Egzorcysta”.

 

Posted in Ciekawe, Cuda, Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , , , , | 34 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 346 obserwujących.